Witajcie,
Kilka miesiecy temu poruszalem problem glosnej pracy silnika w corolli. Przez ten czas robilem doslownie wszystko, wyciszylem w aucie co tylko sie da, rozebralem deske rozdielcza do rosolu, wszędzie powkładałem maty wyciszające. Teraz silnika dosłownie wcale nie słychać do ok 3000 obr ( jak w lexusie

). Niestety nieprzyjemne buczenie powyżej 3000 obr. pozostało. Taki rezonans przypominający dźwięk zapchanego odkurzacza, szczególnie wyraźny przy hamowaniu silnikiem. Byłem w serwisie, pan stwierdził, że corolle 97-00 tak właśnie maja, że są po prostu głośniejsze niż wcześniejszy model. Taki "wyżyłowany" , nieprzyjemny dźwięk silnika.
Ostatnio jednak, jak na dworze zaczęło sie robić cieplej zauwazyłem bardzo ciekawą rzecz.
Otóż intensywność buczenia zależy od temperatury ( a może i wilgotności ) powietrza !!
Poniżej 14-15 stopni buczy jak diabli, powyżej tej temp. dzwięk staje sięo wiele przyjemniejszy, prawie całkiem czysty !
Nic już nie rozumiem, skoro raz buczy a raz nie, to znaczy musi siędać namierzyć to paskudztwo

Zacząłem sięzastanawiać czy to czasem nie zawieszenie silnika "twardniejące" przy zimnej temperaturze i przenoszące wtedy wiecej drgań ...
Jeśli komuś coś przychodzi do głowy to walcie śmiało, uzdrowicie mnie psychicznie.
Zaden samochód jeszcze mnie tak nie wściekał jak ta rolka - gdyby nie ten cholerny hałas auto byłoby wyjątkowo miłe, co wkurza tym bardziej

PS. Sprawdzałem czy jakiś wpływ na prace silnika ma czujnik temperatury powietrza w filtrze powietrza. Jednak jego wyciągnięcie i umiejscowienie gdzieś, gdzie zawsze gorąco nie ma najmniejszego wpływu ani na osiągi, ani na brzmienie, ani na cokolwiek. W sumie to też mnie zaskakuje