Hej,
Wiem, że temat przepalających się żarówek mijania był już kilka razy poruszany, ale w moim przypadku to zaczyna być naprawdę irytujące. Otóż od dnia 18.02.2016 zdążyłem już 3 razy wymienić lewą żarówkę H11. Przepalają się całkiem regularnie, średnio co 1.5 miesiąca (jakieś 3800 km). Próbowałem wymieniać parami, bez efektu, i tak lewa pada, a prawa świeci dalej. Problem dotyczy zarówno najtańszych żarówek marki Maxgear, jak i trochę lepszych Hella (faktycznie wytrzymała dłużej, bo może trochę ponad 2 miesiące). Oczywiście przy montażu nie dotykam palcami szklanej bańki (ba, nawet robię to już w rękawiczkach lateksowych). Ogólnie odkąd kupiłem auto (sierpień 2015) ciągle zmieniam lewą żarówkę. Nie pamiętam nawet, czy prawa kiedykolwiek się przepaliła, czy wymieniałem ją tylko na próbę, razem z lewą.
Czy ktoś z Was doświadczył podobnego problemu? Jakieś sugestie dlaczego tak się dzieje? Napięcie ładowania akumulatora sprawdzałem, w normie (poza tym fakt, że prawa żarówka ma się cały czas dobrze raczej wyklucza winę zbyt wysokiego napięcia. Myślałem także o drganiach, sprawdziłem więc, czy nie ma jakiegoś luzu w mocowaniu żarówki/lampy i nie wydaje się, aby była jakakolwiek różnica między lewą i prawą strona.
Normalnie olałbym sprawę i założył światła do jazdy dziennej, ale w tym modelu wiązałoby się to ze zbyt dużą ingerencją w instalację elektryczną tj. nie da się wyłączyć całkowicie świateł, zawsze włączone są albo pozycyjne, albo mijania.