O, już jeden taki był, co miał hydraulikę zaworów w 2.2 i fabrycznego chipa, aż ciężko było trakcję na 3 znaleźć... ale ja nie o tym...
Nie wiem, ile masz tego doświadczenia, ale patrząc po źródłach (Auto Świat, Forum Passata) to musi być ono niebagatelne. Chylę czoła.
Nastukałem różnymi Camry już z milion albo i lepiej, więc coś tam mogę chyba powiedzieć o konkretnych przypadkach, choć wciąż się uczę i wciąż mnie zaskakują. Z czym jak z czym, ale z filtrem oleju nigdy nie musiałem kombinować, a jeśli jeden czy drugi silnik zatarłem, to prędzej przez brak chłodnicy niż za mały filtr (albo przez piasek w oleju).
Nie odczuwam też potrzeby rozbierania wszystkiego na molekuły, krojenia filtrów, sprawdzania czy bibuła jest wystarczająco biała i porowata, bo życie jest na to za krótkie. Po prostu znam lepsze rozrywki. Wiem za to, że w przypadku Toyoty, zwłaszcza z lat 80 czy 90 głównym kryterium były niezawodność i idiotoodporność konstrukcji, więc producent nie strzeliłby sobie w stopę, stosując coś, co nie jest wydajne lub może przedwcześnie uszkodzić silnik. Może dzięki temu do dziś po całym (trzecim) świecie można spotkać E8 czy Landki 70-ki, a szczerze wątpię, czy gdzieś w Senegalu ktoś zmienia olej co 5kkm, stosuje dodatki uszlachetniające, płukanki i udowadnia wyższość jednego filtra nad drugim.
Ponieważ jednak potrzebujesz dowodów (choć Twoja racja i tak jest najtwojsza, bo masz koronny argument z Auto Świata), to poniżej wyniki łojenia auta autostradą przez pół dnia,z klimą i w temperaturze otoczenia 25-30 stopni. W ciągu ostatnich kilku lat zrobiłem takich porównań kilkadziesiąt, filtry, oleje i takie tam, a wniosek wychodzi jeden i mam nadzieję, że każdy sam do niego dojdzie w zaciszu własnego lokum.
Pacjent 2.2 z przebiegiem 540kkm, czyli ogólnie gruz i pożoga. Aktualnie nie mam nic lepszego do testów.
Olej (w przypadku tego silnika zawsze ten sam) Motul 6100 10W40.
Filtry Mann (później jeszcze jeden test z jakimś japońskim, ale wyniki bez zmian) jeden do wszystkiego począwszy od traktorka ogrodowego przez Starletę, po Camry 2.2, drugi do całej reszty, o której pisaliśmy kilka postów temu, MZ'y, VZ'y, JZ'y, UZ'y i co tam jeszcze po drodze, z dieslami włącznie. Zgodnie z Twoimi teoriami na większym filtrze ciśnienie powinno co najmniej wyrwać czujnik z głowicy, albo i nawet rozsadzić filtr.

Zestaw pomiarowy taki:

Myślę, że wiele dodawać nie trzeba. Czujniki dodatkowo kalibrowane, kontrolnie dopięty równolegle analogowy, cechowany manometr z zakresem 0-10 bar.
Temperatura mierzona na wejściu do filtra, bo póki co podpierasz się wiedzą i doświadczeniem, a nie poruszyłeś najprostszej kwestii czyli gęstości oleju, która jest mocno związana z jego temperaturą. Za to jako koronnego argumentu używasz silnika z Passata i podpierasz się linkami z jakiegoś forum. Wystarczy, że założysz dużą chłodnicę bez termostatu i będziesz miał 8 bar w układzie, a po pierwszym przeciągnięciu po obrotach wydłubiesz panewki z miski, bo olej będzie miał temperaturę otoczenia.

I na koniec wyniki - jak zapewne stwierdzisz - oszukane i stronnicze.
Dla wyjaśnienia:
MW - mały filtr, wolne obroty
DW - duży filtr, wolne obroty
M@3 - mały filtr, 3000 rpm
D@3 - analogicznie
MF - mały filtr, odcinka
DF - duży filtr odcinka
A po lewej temperatura w stopniach Celsjusza. Mimo usilnych prób nie udało się wyjść ponad 115 stopni, choć naprawdę bardzo się starałem.

Jak na mój gust to wsjo ryba, granica błędu pomiarowego i niedokładność zestawu, ale pewnie Ty uznasz, że jest inaczej i wyraźnie widać kolosalną różnicę na większym filtrze, więc już zawczasu się z Tobą zgadzam i twierdzę, że masz rację.