Witam serdecznie,
Pytanie natury techniczno-psychologicznej: Czy warto inwestować w fabryczny alarm do Aurisa II?
Jestem na etapie konfiguracji co niektórych elementów auta (sam pojazd już zakupiony) i ASO zaproponowało taki oto cud techniki, cytuję:
" Alarm - wykonany w technologii cyfrowej CAN - współpracuje z fabrycznym pilotem samochodu a w przypadku jego braku z dodatkowym pilotem programowanym do pamięci alarmu. W komplecie dostarczana jest centrala z okablowaniem, blokada złącza OBD, jeden pilot, czujnik ultradźwiękowy, syrena z własnym zasilaniem oraz cyfrowa krańcówka."
Brzmi to wszystko ładnie i dumnie (również cenowo

), ale pytanie czy to ma sens? Podobno nie ma auta którego złodziej by nie ukradł, ale czy taka zabawka jak wyżej może zatrzymać profesjonalistę? Generalnie mam przekonanie, iż to co fabryczne złodziej będzie miał najlepiej "obcykane" i co najwyżej opóźni wyjazd w siną dal o minutę lub dwie. Może zamiast pakować 2 tysie w standardowe zabezpieczenia lepiej zamontować pstryczek-elektryczek odcinający zapłon bądź inny element skutecznie uniemożliwiający rozruch auta?