koledzy, cały czas mnie to nurtuje, jaką odleglośc przyjmowac za miarodajną przy okresleniu wartości spalania? żeby to miało jako tako racjonalne porównanie. o ile w ogóle da sie cos takiego ustalić

ja sobie przyjąłem że spalanie sprawdzam po przejechaniu całego baku, czyli od tankowania do tankowania. wtedy resetuje TRIP i mam na wyświetlaczu wyniki. moj rekord to 4,2 l/100km, gdzie to 0,2 wskoczylo mi przed wjazdem na stacje, bo miałem 4,1...GRRRR

(przejechane ok 680 km na baku).
no bo co z tego ze na odcinku 2,1 km (tyle mam od stacji do domu) miałem spalanie 1,9 l/100km (co na tym odcinku jest moim rekordem

) ??? w zaden sposób nie mozna tego rozpatrywać w kontekscie "rekordów spalania"
wiem, ze inne spalanie wyjdzie z calego baku w trasie a inne z baku z codziennego uzytkowania auta, i tez nie każdy tankuje zawsze cały bak (ja z takiego założenia wychodze ze i tak sie spali i tak sie spali to po co marnowac czas na częstszych wizytach na stacji?).
no nie wiem, takie moje przemyslenia

co myslicie?