Witajcie!
Carina E 1,8 LB + LPG Stag 1-szej gen.
Po moich perypetiach z LPG i odpalaniem nastały lepsze czasy i zacząłem trochę myśleć o swoim aucie. W międzyczasie dostałem wideorejestrator, więc wyniknęła nagła potrzeba przerobienia instalacji elektrycznej autka, co wiąże się z nie lada problemem. Wypunktuję, to będzie czytelniej (bo mam tendencję do rozpisywania się nadmiernego):
1. Podczas jazdy na LPG obroty lekko wariują, ale w granicach dobrego smaku
2. Podczas falowania delikatnego widzę jak pulsują światła mijania (szczególnie przygasają przy maksymalnych skrętach kierownicą oraz przy delikatnym ruszaniu samym sprzęgłem). Czy to normalne?
3. Przy tymże lekkim pulsowaniu świateł widzę także jak lekko przygasa mi zegarek cyfrowy (wbudowany seryjnie w Carinę) oraz podświetlenie deski i gniazda zapalniczki
4. Radio seryjne Toyoty (kaseciak) zostało zastąpione przez teścia Pioneerem jakimś lepszym nieco, z obsługą MP3 itd. I to radio musiało mieć przeróbkę jakąś wtyczki, bo przy wyłączonej stacyjce cały czas gra. Boję się, że kilkukrotne rozładowanie akumulatora spowodowane było radiem (co przy instalacji wideorejestratora może dwukrotnie przyspieszyć ten proces). Czy to normalne, że radio się nie wyłącza razem ze stacyjką? Z tego co teściu pamięta, mówił,że musiał jakoś to tak zrobic, bo inaczej był problem z anteną...
5. Czy bezpiecznym w tej sytuacji będzie zrównoleglenie za głównym panelem gniazda zapalniczki celem wpięcia na stałe wideorejestratora? Obciążenie wytrzyma. Boję się jedynie,że gniazdo ma zasilanie na stałe i niestety wpięty wideorejestrator (ma funkcję standby) będzie ciągnął prąd jak głupi. Czy jest jakieś inne rozwiązanie z wpięciem się tym wideorejestratorem? W najgorszym wypadku będę wypinał wtyczkę przy samym wideorejestratorze (microUSB) przy wysiadaniu (tak samo robię z panelem radia - dla pewności wypinam je).
6. Dodatkowo, jak już będę miał zrobione to równoległe gniazdo zapalniczkowe dla wideorejestratora, to chciałbym wpiąć się jeszcze przetworniczką 12V/5V celem zrobienia dwóch portów USB na którejś zaślepce, żeby nie ciągnąć całe życie ładowarki ze sobą. Po prostu mam taką ładowarkę pod zapalniczkę z dwoma portami USB Vakoss. Obrałbym ją z obudowy i wsadził w którąś zaślepkę, podpiął pod gniazdo zapalcznikowe i tyle. Pytanie - wiem,że jak nie ma wymuszenia prądowego w obwodzie przez odbiornik, to prąd nie płynie - czyli jak nie podpiąłbym się smartfonem do tego portu USB, to teoretycznie nie płynie prąd. Praktycznie jest to bujda, bo sama przetworniczka ciągle ciągnie prąd i ona może się dołożyć do tego felernego radia i wideorejestratora i....
Czyli jak rozwiązać tę kwestię? Bardzo bym chciał mieć te gniazda USB i podpinać pod nie tylko kabelki do odpowiednich urządzeń. Da się? Jak tak to gdzie najlepiej się wpiąć? Na chłopski rozum najfajniej byłoby pod stacyjkę na 1 pozycję,czyli zapłon. Wtedy dopiero do gniazd USB dochodziłoby zasilanie, a nie ciągnęłoby cały czas. Czy to mądre rozwiązanie? Czy przy odpalaniu prąd nie jest zbyt duży i nie uwaliłby mi urządzeń wpiętych pod usb? A może Wy, drodzy Toyotomaniacy macie jakieś ciekawe rozwiązanie?
Pozdrawiam