A ja się domyślam skąd ten "vieśwagen" się wziął. Były czasy, że na wsi to tylko vw w dieslu miał popyt (oczywiście piszę o używanych struclach) później audi, a u miejskich blokersów bmw. Mój szwagier sprowadzał auta i to szło najbardziej. Oczywiście to w sporym uproszczeniu, ale coś w tym było. Stąd chyba ta przywara, aczkolwiek widocznie wtedy te auta się tam sprawdzały (tanie, proste w naprawie i masa części zamiennych)
Pamiętam jak znajomy marynarz ze wsi baaaaardzo dawno temu kupił toyotę corollę, jedną z pierwszych przez pewex. Wszyscy się z niego śmieli, że klejony silnik i jednorazówka itp, a on jeździł i jeździł, później syn i sąsiad...22lata bez awarii.