Witajcie,
Piszę po raz kolejny. Im więcej kilometrów stukam Cariną, tym więcej problemów zaczyna się pojawiać. Otóż zauważyłem,że od pewnego czasu,ze w Carinie ubywa bardzo dużo płynu chłodniczego. Dolewam (różowy borygo) do prawie pełna, na zimnym silniku, odpowietrzam przez otwarcie korka na chłodnicy i poziom jest niby stały. Przejadę kilkaset - tysiąc km i już jest go tylko na dnie trochę. Temperatura silnika jest ciągle w normie, auto normalnie zimą się nagrzewało, silnik nie przegrzewa sie nawet podczas długiej i ostrej jazdy (w sensie wyższe prędkości). Wycieków żadnych nie zauważyłem, wymieniałem ostatnio jeszcze dwa trójniki od płynu chłodniczego (do parownika i silnika odchodzą) specjalnie w związku z tym,żeby wyeliminować wycieki. Jak auto stygnie też nigdzie nic nie kapie. Czy to normalne?
Tata mi kiedyś powiedział,że silnik może "pić" płyn chłodniczy i potem gdzieś tam w silnikach powstaje taka biała maź, jak silikon i ona potem negatywnie wpływa na silnik. Tylko nie pamiętam dokładnie co mówił.