Uszkodzone simmeringi przez zbyt duże ciśnienie oleju= silnik pali olej= nagar w silniku (czyli główny powód ich awaryjnosci). Taka moja teoria spiskowa 😀
No niestety, ale cały twój misterny plan (
moim zdaniem) w .......
Bo moja teoria spiskowa jest taka:
Wytwarzające się ciśnienie w skrzyni korbowej ucieka odmą (porywając kropelki oleju)
Jeżeli nawet na początku był nadmiar oleju to poprzez odmę poszedł na przepał.
I po jakimś czasie (kilku tkm

) poziom oleju się ustabilizował do max bezpiecznego poziomu który nie wywołuje zbyt wysokiego ciśnienia.
Czyli sytuacja się uspokaja.
Przy jednorazowej takiej "akcji" nie wytworzy się tyle nagaru żeby spowodować awarię silnika.
Zakładam, że przy następnej wymianie ktoś (ASO , niezależny mechanik) zalał prawidłową ilość oleju więc taki jednorazowy "incydent" nie mógł wpłynąć na awarię silnika.
Poza tym przez uszkodzone simmeringi (z powodu zbyt wysokiego stanu oleju = ciśnienia) olej może jedynie wyciekać
na zewnątrz w miejscach gdzie te simmeringi są (uszczelnienie wału korbowego od strony sprzęgła i rozrządu

, jakieś kółka na rozrządzie

).
Ale zawsze będzie to
wyciek na zewnątrz silnika a nie do komory spalania (bo to niemożliwe przez simmeringi)
PS
Gdzieś wyczytałem na forum, że silniki z VVTi czyli 1,33 też (a Valvematic szczególnie) lubią "stany górne" maksymalne oleju.
Np. w moim poprzednim AI FL 1,6 Valve po każdej wymianie (4 litry) miałem tak z 1-3 mm ponad górny zakres. I nigdy z tego powodu nie robiłem "odciągania" nadmiaru oleju.
W obecnym AII FL (silnik 1,6 Valve) po wymianie 4 litrów mam tak z 1 mm pod kreską max (czasami na maxie , czasami 1 mm ponad - zależy jak stoi samochód).
PS2
Słyszałem (lub czytałem na forum) , że powodem "awarii" 1,33 był kolektor ssący.
Toyota go po którymś tam roku przekonstruowała i problem ustąpił.