Jak sądzicie, czy TMP będzie bawić się w moim przypadku z wymianą poszczególnych komponentów w silniku, czy tak jak kiedyś w przypadku wady w silnikach Diesla 2.0 wymieni go na nowy? Auto po prawie 1,5 roku ma przejechane zaledwie 8,5 tys km. Takie rozkręcanie i ponowne skręcanie bebechów w silniku to już nie to samo co fabryczny montaż, gdzie powtarzalność procesu wynosi prawie 100%. Serwisanci raczej nie mają takiego doświadczenia w składaniu silników jak fabryka, więc mogą popełnić błąd podczas montażu. Wyciąganie wału i ponowny montaż wymaga doświadczenia. To nie wymiana amortyzatorów czy tarcz hamulcowych. Tutaj liczy się precyzja. Może i po montażu będzie wszystko ok, ale to już nie fabryczny montaż. Z uwagi na fakt moich niskich rocznych przebiegów, zakładam że do końca gwarancji będę miał nie więcej niż 40 tys km. Jeśli coś wyjdzie np. przy 70 tys, mnie nie będzie już stać na takie remonty. Ciężko też będzie określić zakres naprawy, gdyż takie wibracje mogły wywołać efekt domina i wpłynąć negatywnie na pozostałe komponenty silnika. Generalnie bardzo zawiodłem się na marce Toyota i jej niezawodności, szczególnie w tak pancernych silnikach jak Valvematic. Gdzieś na etapie montażu czy w kontroli jakości ktoś dał ciała. Dlatego uważam, że wymiana silnika na nowy jest zasadna, a firma Toyota wyszłaby z twarzą z tej całej sytuacji. Sądzę, że takie rozwiązanie dla Toyoty było by najlepsze gdyż koszty wymiany będą niewspółmierne do tego, jak Toyota może stracić na swojej reputacji.