Długi temat. Pierwsze Aurisy lubią być tak zjedzone, że ciężko uwierzyć.
Najpierw trzeba się pozbyć rdzy a potem dopiero konserwować. Fertan jest fajny, ale to nie jest panaceum, poza tym niektóre podkłady lubią się na nim zwarzyć i wtedy dopiero jest cyrk. Można użyć do profili, jeśli jesteś pewny, że masz tam rdzę (endoskop), bo jeśli nie, to narobi więcej problemu niż pożytku.
Ogólnie kolejność jest taka:
1) rozbiórka do gołego podwozia (wydech, zawieszenie, zbiornik, wszystkie osłony, zderzaki, nadkola, itp), mycie. Im dokładniej umyjesz (ręcznie), tym mniej niespodzianek będzie później. Myjka ciśnieniowa (nawet taka na z gorącą wodą i chemią) nie domyje wszystkiego.
2) odrdzewienie (grubą rdzę odkuć/zeszlifować, później wypiaskować, ewentualnie dodatkowo wytrawić - w zależności od tego jak bardzo kliniczny jest przypadek). Jeśli coś trzeba spawać, to wyciąć i wyspawać.
3) odtłuszczenie, podkładowanie (epoksyd lub reaktywny - w zależności od stopnia doczyszczenia powierzchni i tego, ile masz czasu na przerwy technologiczne)
4) zabezpieczenie szwów, łączeń, itp, znów odtłuszczenie
5) coś antyodpryskowego w najbardziej narażone na uderzenia kamieni/piachu miejsca
6) zabezpieczenie podwozia (dwie lub trzy warstwy - zależnie od potrzeb)
7) profile zamknięte
Co do środków, to jest tego teraz tyle, że można oczopląsu dostać. Unikaj jedynie najtańszych (głównie na bazie bitumicznej), marketowych i "linii warsztatowych". Niestety dobry środek nie jest tani (przykład 9320SF czy novolowski epoksyd z NFCC), więc weź to pod uwagę, kiedy ktoś zaproponuje Ci zrobienie konserwacji za kilka stówek. Nie ma nic gorszego niż auto "zakonserwowane" na rdzę i brud, bo doprowadzenie tego do ładu zajmuje 2x więcej czasu niż zrobienie od początku po bożemu.