Okazuje się to bardzo proste:
https://www.youtube.com/watch?v=0g92FkdQXHgGość posługuje się ogólnie dostępnym programem
http://www.abrites.com/products/abrites-diagnostics/for-toyota-lexus-scion oraz ogólnie dostępnym klipsem do programowania EPROM-ów.
Zabieg polega na wyjęciu płytki z ECU odpowiedzialnego za autoryzacje kluczyków (Certification ECU), wpięciu klipsa na chip pamięci i doprogramowaniu swojego kluczyka. W wersji LHD znajduje się toto za schowkiem, co tłumaczy jak się niekiedy czyta, że znajduje policja toyoty w dziuplach z wyrwanym schowkiem :D

Zastanawiam się, jak temu zaradzić.
Pierwszy pomysł to zalać klejem epoksydowym chip pamięci - wtedy wpięcie klipsa do programowania nie będzie możliwe. Zrobię to w weekend. Koszt żaden. Mniej więcej tak:

Drugi pomysł to zalać całe wnętrze tego ECU klejem epoksydowym albo pianką montażową jak do okien tak, aby nie było możliwe wysunięcie samej płytki z przykręconej do auta plastikowej obudowy. Wysunięcie płytki z obudowy to moment, a po zaklejeniu nie tylko nie jest to już możliwe, nawet gdyby wymontować (w sensie odkręcić) całe to ECU to jego demontaż nie będzie możliwy w krótkim czasie. Przy kleju wcale, przy piance to dłubanina na kilka godzin.
Pytanie jest czy jeżeli przyjdę z moim ECU, które ma już wprogramowany mój kluczyk i wepnę to do innego auta - czy to zadziała, czy tez moduł musi być jakoś parowany z ECU silnika ??? Wie ktoś coś ?