My tu gadu gadu a od wysłania mojego emaila do Toyoty minął tydzień. Póki co milczą jak zaklęci. No to właśnie wysłałem kolejnego o następującej treści:
Witam ponownie,
Tydzień temu wysłałem Państwu wiadomość, w której pokrótce opisałem moje niezadowolenie z przedłużającego się ponad wszelką miarę oczekiwania na części zamienne do naprawy auta, jak również z nikłej skuteczności zainstalowanych w nim zabezpieczeń przeciwkradzieżowych, i jak dotąd nie doczekałem się od Państwa odpowiedzi (poza pytaniem o numer VIN który niezwłocznie przesłałem).
To tak, dla poddzierżannia razgawora ;-), pozwolę sobie wyjaśnić, jakiego poziomu jakości usług bym od Toyoty oczekiwał. Aby nie być gołosłownym, zrobię to na rzeczywistym przykładzie. Otóż 18 lat temu zdarzyła mi się kolizja, po której auto zostało odholowane do ASO w celu naprawy. Koszt naprawy w stosunku do wartości nowego samochodu był proporcjonalnie podobny do obecnego przypadku. Niestety na tym podobieństwa się kończą. Wtedy serwis nie czekał z wykonaniem własnej wyceny na wycenę rzeczoznawcy z firmy ubezpieczeniowej, tylko przygotował ją od razu i uzgodnił z nim podczas oględzin, dzięki czemu na trzeci dzień od powstania szkody mógł rozpocząć działania. W ciągu tygodnia sprowadzono komplet części i po dwóch tygodniach od zdarzenia wyjechałem naprawionym autem. Czyli jak widać, można, czego i Państwu gorąco życzę.
Z poważaniem,