pewnie taksówką był we Francji, jak niemal 100% aut z tamtejszego rynku... dzwon penie też zaliczył, bo inaczej nie sprzedawaliby.
sprawdzając historię za granicą najlepiej mieć znajomka / rodzinę w danym kraju. we Francji mam kumpla i podesłałem mu 5 VINów Priusów Plusów - wszystkie paryskie taksówki, picowane do sprzedaży, cofnięte liczniki - a handlarze palą głupa, że kupili z takim. te 2, co osobiście sprawdzałem - malowane, szpachla, opony z różnych roczników, niektóre starsze o kilka lat od auta , zapuszczone w środku, ale widać że picowane, śmierdząca choinka wisi. rzygać się chce.
w Niemczech wujek sprawdzał mi VW Tourana - w pierwszym roku miał nakręcone 205 000 km, a u nas 4 letni ze 190 000 na zegarze...
generalnie wyleczyłem się już z aut sprowadzanych - kupię nowy z salonu. jak mam dać 40 000 zł za oszukanego strucla, to wolę dać 80 000 zł np. w kredycie 50/50 za nową Suzuki Vitarę lub SX4 benzyna w automacie i mieć go z 10 lat...