Witam.
Sprawa z pozbywaniem się zawodnych aut już mam przerobione, pierwszą toyotą była corolla hatchback hybryd, którą sprzedałem po roku tracąc prawie 20 000 zł bo miałem problemy z wysiadaniem ( dla mnie za niskie auto ale to moja wina , nie przemyślany zakup) drugie to CHR po lifcie (w ciągu 4 lat tylko 1 raz mnie zawiodło.....akumulator) którą sprzedałem bo zachciało mi się nowe z gwarancją, pewne auto
27stycznia mam umówiony serwis, nie ładuję akumulatora, jak gdzieś muszę podjechać to boosterem opalam i pojadę z rozładowanym akumulatorem może wynik będzie negatywny i wymienią na nowy bo nikt przy sprzedaży mnie nie poinformował, że nie jest to auto dla inwalidy i że trzeba co parę dni przejechać 100 km albo raz w tygodniu doładowywać akumulator ładowarką
Śmieszne ale prawdziwe
Pozdrawiam.
Czyli dobrze myślałem, że CHR bo wyzsze i łatwiej sie wsiada/wysiada. Do ASO pojedź ale koniecznie każ im zrobić test następnego dnia po postoju. A najlepiej jeden po przyjeździe, a drugi nastepnego dnia. Wtedy będzie widać że nagle cudownie nie przybyło przez noc prądu.
Ja w RAV4 mialem taka historię:
Raz aku padł po 16 dniach (auto 1,5 roku),
rok później po 11 (normlanie nie mam takich przestojów poza wakacjami),
zgłoszenie w ASO w trakcie przeglądu - "paaaanie, 11 dni to super wynik, regulanie padają po 7 dniach".
zgłoszenie sprawy do TCE,
na drugi dzien telefon z ASO żebym przyjechal na test,
test oczywiście pokazuje ze OK ale ASO deklaruje o wystapienie do TCE o wymianę.
za parę dni telefon żebym przyjechał kupic z 99% rabatem nowy akumulator. (czyli za 6 zł - chodziło o to żebym miał na niego normalną gwarancję - nie wnikałem - to grosze),
To było 1,5 roku temu. W te wakacje stał 18 dni i odpalił.