Dobiegła końca historia z moim akumulatorem Mutlu...na całe szczęście dla mnie pozytywnie. Został wymieniony na gwarancji na nowy....marki Toyota

Mam nadzieję, że będzie lepszy niż ten turecki.
Tak czy inaczej w troszeczkę musiałem się poboksować, aby doprowadzić do wymiany...i to nie tylko z serwisem ale z TCE.
Zaznaczam, że ani razu nie doszło do sytuacji, w której samochód nie otworzył się albo nie odpalił z winy akumulatora. Jedyne co wskazywało na wadliwe działanie to:
1. Komunikaty z apki MyToyota (a dostawałem je w dwóch rodzajach - pierwszy, że niski stan naładowania i należy jeździć minimum 30 minut i drugi, że stan naładowania jest krytycznie niski i muszę koniecznie skontaktować się z serwisem),
2. Na włączonym samym zapłonie, przy włączonym odtwarzaczu muzyki / włączonym tablecie centralnym po 2-3 minutach na wyświetlaczu wskaźników pojawiał się komunikat o niskim naładowaniu akumulatora po czym wyłączał radio czy tam odtwarzanie muzyki a tablet gasł.
Z tym drugim problemem już rok temu byłem w serwisie...ale zrobiono test aku i wyszło, że wszystko jest oki i nie mam się o co czepiać.
Jeśli chodzi o boksowanie się z serwisem i z TCE.
Tak jak już wcześniej tu pisałem na forum, po pierwszych komunikatach z aplikacji MyT odwiedziłem serwis gdzie po teście akumulatora stwierdzono, że wszystko jest oki i to wina aplikacji i algorytmów Toyoty, że te komunikaty się pojawiają. Tak ASO tłumaczyło mi tą sytuację. Jednakże po kolejnych komunikatach w aplikacji, jak ponownie skontaktowałem się z serwisem to zauważyłem, że serwis trochę olewająco zaczyna podchodzi do sprawy (kłopoty z terminem). Postanowiłem napisać do sprzedawcy samochodu czyli do TCE - strony umowy kupna sprzedaży mojej C-HR. Na maila klient@toyota.pl poszedł mail z żądaniem naprawy...z tym, że podstawą mojego żądania nie była gwarancja Toyoty a ustawa konsumencka. Zapisy ustawy dwa lata od momentu zakupu chronią klienta. Mail poszedł do wiadomości serwisu.
Na to wygląda, że to pomogło.
Po pierwsze - następnego dnia dzwonił serwis aby umówić mnie na sprawdzenie akumulatora oraz pojazdu, pod względem poboru prądu. Samochód miałem zostawić u nich na 2-3 dni, znalazł się też zastępczy pojazd dla mnie.
Po drugie - odezwało się TCE mailem. Przesłali mi wiadomość o treści:
w nawiązaniu do Pana wiadomości informujemy, że zapoznaliśmy się z zawartymi uwagami. W związku z Pana zgłoszeniem skontaktowaliśmy się z Autoryzowaną Stacją Dilerską Toyota z prośbą o umówienie wizyty serwisowej w celu przeprowadzenia rozszerzonej diagnostyki pojazdu. Po wykonaniu stosownych czynności technicznych Serwis Stacji przedstawi Panu dalsze kroki postępowania w przedmiotowej sprawie. Jednocześnie informujemy, że Toyota Central Europe, jako biuro handlowe, nie ma możliwości dokonywania diagnozy zgłaszanych uwag. Czynności te realizowane są przez Autoryzowane Serwisy Toyoty, które działając w imieniu Gwaranta, posiadają uprawnienia do weryfikacji i kwalifikacji danej usterki jako naprawy gwarancyjnej lub odpłatnej przez Klienta.Tak czy inaczej efekt był taki jak na załączonym obrazku:

Dało się? Dało. Okazało się, że akumulator nadaje się do wymiany, gdzie jeszcze miesiąc temu twierdzono, że akumulator jest OK, a wina leży po stronie MyT.
Morał taki - po prostu nie wolno odpuszczać. I co ważne - gromadzić należy dowody na wadliwe działanie akumulatora. Do maila jakiego posłałem na klient@toyota.pl załączyłem skany z badania aku gdzie testy wychodziły pozytywnie, załączyłem zrzuty z ekranu aplikacji z komunikatami o niskim naładowaniu akumulatora. W gruncie rzeczy nie chodzi o to aby im udowadniać, że coś jest nie halo z elektryką samochodu...bo oni o tym dobrze wiedzą. Tu chodzi o to, aby mieli świadomość, że ja mam argumenty świadczące o wadliwym działaniu samochodu.
Dobra rada dla tych, którzy mają problemy z aku - atakować TCE, czyli faktycznego sprzedawcę samochodu, aby on podjął działania celem przywrócenia go do właściwego działania.