A takie coś? Zdaje egzamin czy pic na wodę fotomontaż?
Miej litość... już samo stwierdzenie, że potrzebne jest powtarzanie tego co roku rozwiewa wszystkie wątpliwości. Już widzę jak ten środek skutecznie wypiera wodę z łączeń blach na zakładkę, wzmocnień profili, ślepych podłużnic, itp. I kładą ten cudowny środek na rdzę ? A po roku od nowa, zmywają to, co odlezie i kładą jeszcze raz ?
Niestety, ale jedynym środkiem skutecznie usuwającym powierzchowną rdzę jest drobne ścierniwo (piasek, korund czy ich pochodne) a następnie trawienie pozostałości. Nie wierzcie w żadne cudowne preparaty wiążące, modyfikatory, rozbijacze, przebijacze do gołego metalu, itp. Jeśli metal zaczął rdzewieć, to proces ten można spowolnić, ale nie można go zatrzymać. Pogooglajcie sobie rdzę pod mikroskopem albo prześwietlenia zardzewiałych elementów. Nawet cudowny Fertan nie jest panaceum na wszelkie dolegliwości, choć dobrze penetruje i często ratuje sytuację tam, gdzie nie ma możliwości dojścia bez wycinania/odwiercania elementów.
A ile kosztuje starannie wykonane zabezpieczenie metodą tradycyjną?
Każde auto inaczej. Ja wyceniam dopiero po wejściu pod spód, a i tak najczęściej wycena jest pobożnym zyczeniem, bo po rozebraniu zakres prac potrafi się zwiększyć kilkukrotnie ze względu na stan podwozia albo zachciankę klienta (np. dojdzie piaskowanie i lakierowanie wszystkich skorodowanych elementów zawieszenia, czasem demontaż silnika, często trzeba osobno robić zbiornik paliwa, jeśli jest stalowy). Dodaj do tego mnogość możliwych do zastosowania technologii i środków, a będziesz miał rozbieżności od kilkuset do kilku(nastu) tysięcy złotych.
Możesz zrobić najtańszym bitumicznym środkiem, który (w zależności od producenta) będzie się lepił albo pękał i kruszył, możesz położyć na całe podwozie poliuretan ( np. 9320SF) albo użyć czegoś tłumiącego dźwięki (w wolnej chwili opiszę efekty Noxudola 3100, którego na podwozie lub wnętrze wchodzi 25-30kg mokrego i wcale to nie jest gruba warstwa). Na razie (jeśli klient się zgodzi) to wrzucę gdzieś fotki.
Co jest jednak najważniejsze to dokładność i zachowanie przerw technologicznych. Jeśli dana warstwa (a kładziesz ich np. 4) ma schnąć 6 dni, to nie 2, nie 4 tylko 6. Jeśli środek (np. Fertan) ma pracować 48h, to nie zmywasz go po 24h, a jeśli jest zbyt sucho, to wstajesz w nocy i zwilżasz. Jeśli podkład ma napisane 24h, to nie kładziesz na niego kolejnej warstwy po godzinie "bo już jest suchy", tylko czekasz aż się utwardzi chemicznie i dopiero wtedy kolejna warstwa.
Problem w tym, że to naprawdę zajmuje mnóstwo czasu. Dobrze zrobić zadbane auto bez rdzy poniżej 2 tygodni to jest cud i orka po -naście godzin dziennie, a tu panowie z użyciem cudownej technologii wyrabiają się w 3-4h niezależnie od stanu auta :D
Inną sprawą jest dbanie o podwozie (niezależnie czy zabezpieczone czy nie). Wszyscy się bawią w lakier, glinki, woski i inne cuda, a pod spód nikt nie zagląda. Raz do roku obowiązkowa rozbiórka wszystkich nadkoli, plastików, itp, bo za tym zawsze siedzi mokry piach. Jeśli podwozie było zabezpieczone, to też coroczna kontrola odprysków i ewentualne zaprawki, bo jest raptem parę środków odpornych na uderzenia dużych kamieni, a i one nie są 100% gwarancją sukcesu.
Temat oczywiście można rozwinąć, ale myślę, że tak poglądowo da już trochę do myślenia...