2.4 też da radę, nie ma takiej przepaści jak między 2.2 a V6 w IIIgen, dopiero przy autostradowych prędkościach czuć wyraźną różnicę, bo V6 zamkniesz zegar, a 2.4 Ci się znudzi próbowanie.
Ja bym się jednak zastanowił, bo MZ jest rozsądniejszą konstrukcją niż ta przerośnięta czwórka, choćby dlatego, że ma jeszcze normalne popychacze z płytkami, więc do regulacji zaworów nie trzeba rozbierać rozrządu. Rozrząd na pasku też ma swoje zalety, kwestie poboczne jak brzmienie i kultura pracy pomijam. Skrzynie w obu są te same, można uznać, że dość udane. Manual w 2.4 jest taki sobie, tj. dobry póki piątka nie wyskoczy przez dekiel.
Spalanie jest porównywalne, chyba, że rzeczywiście robisz takie kilometry, że każdy litr na 100km generuje miesięcznie czterocyfrowe oszczędności.
Jeśli mechanik kasuje za samo to, że jest V6, to najwyższy czas poszukać innego. Inna sprawa, że przy fałce się po prostu trzeba orobić, czego większość użytkowników nie rozumie, bo przecież silnik to silnik...