Wartość pojazdu spada o około 50% co 3 lata. Dla jednych pojazdów jest to spadek o 53% (francuzy, VAG z awaryjnymi jednostkami), a dla innych 47% m.in. dla Toyot (wartości oczywiście przybliżone). Ubezpieczyciel tak naprawdę nie patrzy na to czy serwis w ASO ani nawet za bardzo nie zwraca uwagi na wyposażenie. Zresztą tak samo jest przy odsprzedaży tych samochodów - każdy szuka wypasionej i zadbanej używki, ale niekoniecznie chce za to płacić.
Jeśli uważacie, że Wasze auto jest więcej warto, to zawsze możecie poprosić o wycenę rzeczoznawcę. Na pewno PZU oferuje taką usługę, ale nie wiem za jaką cenę. Wtedy oczywiście będą brane pod uwagę: stan pojazdu, serwisowanie, wyposażenie, przebieg. I oczywiście z tego też będzie wynikała kalkulacja składki ubezpieczeniowej (czyt. będzie znacznie wyższa).
Niestety ubezpieczenie (a raczej likwidacja szkody) zawsze będzie nie do końca korzystne dla klienta. Moim zdaniem przy przeciętnych autach (tzn. takich, jakich na ulicach dużo, które nie są jakąś wersją mogącą w długim terminie stać się youngtimerem) szkoda czasu na szarpanie się z ubezpieczycielem o uwzględnienie różnicy kilku procent w wartości auta. Najlepiej porównajcie w kilku zakładach i odrzućcie te, które szczególnie zaniżają (mi kiedyś jeden ubezpieczyciel oferował super niską składkę, bo właśnie zaniżył o 30%!!! wartość pojazdu). Podnoszenie wartości specjalnie nie ma sensu, bo przy likwidacji szkody i tak będą chcieli wypłacić według standardowej wyceny. Najlepiej jeśli ubezpieczyciel posługuje się jakimiś uniwersalnymi wskaźnikami (np. eurotaxem), bo wtedy nie będzie stosował różnej metodyki kalkulacji przy ubezpieczaniu i przy szkodzie.
@Stivo: 9k pln za ubezpieczenie Aurisa przy pełnych zniżkach?!?! 4,5k pln też z kosmosu przy tej wartości auta.