Jak masz gwarancję, to lepiej "odżałować" te kilka złotych i dać sobie wmówić, że wymiana oleju w ASO jest lepsza niż w domu
W domu jednak lepsza, bo mam pewność, jaki olej wlałem. Do wszystkiego innego, oprócz siebie, mam mocno ograniczone zaufanie, nawet jeśli to jest gwarancja. Przy zakupie nowej Auris już mnie na starcie naciągnęli. Zamówiłem u dealera od razu opony zimowe założone na koła, bo jest akurat zima. Letnie zdjęli i mi oddali. I co się okazało? Letnie, fabryczne mają datę produkcji, czyli numer 4817, oznacza to, że opona wyprodukowana razem z autem, w grudniu 2017 roku, czyli jest bardzo świeża, natomiast opony zimowe od dealera mają numery 1716, oznacza to datę produkcji maj 2016 roku, czyli założyli mi zleżałe opony, za które zapłaciłem cenę, jak za świeże. Nie zauważyłem tego od razu, bo ufałem dealerowi. Opony zleżałe dealer kupuje za grosze a założyli mi za normalną cenę. I to nie wszystko. To jest drugi komplet opon od nich, bo w pierwszym okazały się niby "wadliwe" aż dwie opony i nowy samochód po wyjeździe z salonu ściągał na prawo. Auto stało w serwisie aż tydzień, bo mieli niby robić testy, dlaczego ściąga. Na jazdy "próbne" wykręcili mi aż 190 km na liczniku, wypalając pół baku mojego paliwa! I niby doszli, że to wina opon, i wymienili mi na "nowe", 1,5 roczne, eh, i jak tu ufać serwisowi Toyoty? I skąd mam pewność, że wleją mi dobry olej? Kto to sprawdzi i komu zależy na sprawności mojego auta? Oczywiście, tylko mnie, mojej żonie, dzieciom, nikomu więcej.
Dziękuję
fazibazi za link do narzędzia
