...to jak z ubezpieczeniem domu, zdrowia, życia, czy banalnej podróży. Niby nic ale jak coś, to trwoga do Boga..."jak żyć!" Króla papryki cytując.
A serio, tak! Jak nic się nie stanie, to zaoszczędziłeś, tylko to jest podatek za spokój.
Ja 4 lata temu miałem wypadek w górach Hiszpanii i jakbym nie miał pełnego ubezpieczenia, do dziś bym myślał co jeszcze można sprzedać, by spłacić dlug za leczenie. Ale masz rację, statystycznie w ile osób trafi spadajacy kamień?
To jest ubezpieczenie "od spokoju" i jak ktoś jeździ jakimś szrotem, gratem itp. To tak, kasa w błoto.