Dzień dobry wszystkim forumowiczom,
Jeszcze dobrze nie rozwiązałem zagadki w postaci portu Aux w moim samochodzie a już pojawił się nowy problem. Tym razem problem w uruchomieniu silnika, otóż w piątek samochód pokonał dobre 200km, był odpalany wielokrotnie i za każdym razem nie sprawiało mu to najmniejszego problemu.
Za to w sobotę podczas próby odpalenia rozrusznik w ogóle nie dawał znaku życia, nie wydawał z siebie nawet najmniejszego odgłosu. Nie było w międzyczasie żadnej mechanicznej ingerencji w samochód, akumulator jest w porządku - podczas próby odpalenia z kabli podpiętych pod VW Sharana nadal nie było odzewu. Dla zasady odpiąłem jeszcze aku na kilka minut z nadzieją, że wszystko co mogło blokować rozruch od strony komputera ulegnie resetowi. Bezpieczniki są w porządku, wszystkie kontrolki zapalają się jak należy i przygasają w momencie przekręcenia kluczyka.
Czy faktycznie rozrusznik może tak z dnia na dzień umrzeć nie dając w ogóle wcześniej znać wydawanymi odgłosami/problemami z rozruchem? A może problem leży w czymś zupełnie innym?
PS Ojciec mówił, że raz mu się takie coś przydarzyło podczas zakupów i nie mógł odpalić samochodu, ale przekręcał kilka razy kluczyk i w końcu go odpalił - może to oznacza problemy ze stacyjką?
Dziękuje za potencjalne naprowadzenie na właściwy trop i życzę miłego dnia.