Jestem po rozmowie z warsztatem.
Warsztat oszacował koszt naprawy na ok. 5,5 tys. (generalny remont). Po remoncie silnik ponoć jak nowy. Dostaję gwarancję na robociznę.
Używany silnik to koszt ok. 2 tys., dokładając pozostałe koszty wyjdzie podobnie, a kupujemy kota w worku. Gwarancja w zasadzie tylko rozruchowa.
Chciałabym się zorientować, czy są to realne koszty naprawy.
Rozważam jeszcze opcję sprzedaży w stanie takim jak jest. Tylko pytanie jaką kwotę jestem w stanie uzyskać. A już zapłaciłam za lawetę, będę musiała zapłacić za diagnozę, plus laweta do domu, a nic nie jest zrobione.
Jaka dziura w bloku ? Bo o ile wypalona uszczelka to jeszcze nie dyskwalifikuje silnika, o tyle jakoś nie wyobrażam sobie remontowania czegoś, co ma dziurę w bloku...
Co do kosztów, to nie wiem, czy zaryzykowałbym wycenę remontu bez rozbiórki, ale fakt - są magicy, którzy mają szklaną kulę i nawet bez podniesienia maski wiedzą co i za ile

Realnie to policz, że jeśli ma być robione na oryginałach, to 5kzł braknie na same części. Do tego dojdą obróbki, złożenie, montaż, demontaż, płyny i testy (o ile wykonają).
Niech Ci powiedzą chociaż na jakich częściach to będzie składane, bo same pierścienie można kupić za 100zł lub 1500zł i ta różnica nie bierze się z marży...