dlaczego nie Pan jest w papierach osobą sprzedającą, żebym mógł w razie kupna szrotu dochodzić swoich roszczeń w Polsce.
Myślę że ta kwestia została ostatnia do wyjaśnienia.
Pozostałe wyjaśniła odpowiedź Carforfriend
Wśród dokumentów, które dostałem od Carforfriend była wystawiona przez nich FAKTURA na całą kwotę z VIN auta. oraz oświadczenie, że to oni jako importer odpowiadają za opłacenie akcyzy. Dzięki temu urzędniczka w wydziale komunikacji mogła wydać mi pozwolenie czasowe, nie pytając o akcyzę. Przy odbiorze twardego dowodu rejestracyjnego mam okazać dowód opłaty akcyzy przez firmę (już otrzymałem go mailem). Jak widać, auto kupiłem od Carforfriend i transakcja ta jest chroniona przepisami o sprzedaży internetowej.
Każde auto jest inne i trudno je porównywać. Mogę tylko podać, że moje było wystawione na mobile.de z ceną 9490 Euro. Sprzedawał je dealer Toyoty, który otrzymał je w rozliczeniu od klienta. Ja zapłaciłem za nie 43600 + 50 złotych (Intercity do Świdnicy) + 7 złotych (busik) +70 złotych (paliwo do Krakowa). Czy była to niezwykła okazja? Otóż nie sądzę. Ja się boję okazji, bo potem może się okazać, że a to silnik bierze olej, a to klimatyzacja nie działa, a to raz na jakiś czas bieg wyskoczy itp. Ludzie raczej nie sprzedają samochodów poniżej ich wartości rynkowej bez wyraźnego powodu. Opuszczają cenę, kiedy mają coś na sumieniu.
Mogłem kupić to samo auto, u tego samego dealera - sam. Ile bym za wszystko (z akcyzą!) zapłacił? Kto potrafi liczyć niech liczy. Mnie wychodzi, że nawet więcej. Nie potrafię się targować (do tego po niemiecku). Do Niemiec jechałbym z drugim kierowcą (czyiś czas + podwójne paliwo na powrót). No i nie wiem, co z przelewem - czekać 2 dni na miejscu aż dojdzie, wracać, iść do lokalnego banku? Carforfriend po oględzinach i wpłaceniu zadatku wysłało lawetę (czas jednego kierowcy a nie dwóch.)
No i na koniec, czy to jest bezpłatna reklama? W tej chwili chyba już tak. Firma Carforfriend sprzedała mi nie tylko auto. Sprzedała mi przyjemne poczucie normalności, bez tych wszystkich dziwnych sugestii, szemranych interesów, mrugnięć okiem. Na polski slang samochodowy mam chyba uczulenie. Jak słyszę, że ktoś ma autko w dizlu, autko w rozsądnych pieniądzach, , autko w przedziale, autko w gazie, autko super lata, to mi się odechciewa. Robimy z samochodów religię i wszyscy, którzy jej nie wyznają nie zostaną zbawieni. Carforfriend ani razu w kontaktach ze mną nie użyło słowa "autko". Zadbali o to, żeby auto było sprawne (przegląd techniczny), czyste i żeby był porządek w papierach. Na drogę dostałem firmowy kubek z napisem "Podaj PIN i wciśnij zielony". Taka reklama....