No i dzisiaj w tą nawałnicę śnieżną jeździłem trochę to powiem, że auto z przodu zabite śniegiem na maksa łącznie ze światłami i grillem.
Miałem parę przystanków to zawsze śnieg ze świateł i przodu odgarniałem. Śniegiem tak przód zasypywało i ubijało, że mi się nawet czujnik parkowania z przodu włączał.
Dobrze, że to było w dzień a nie w nocy bo normalnie nie dało by się jechać.
Tak więc w wielkie śnieżyce ledy z przodu to tragedia bo nic tam się nie stopi i samo nie spadnie.
Trzeba by jakieś grzałki w światłach zamontować