Podejrzewam, że nie tylko ja miałem problem z miękkością podłokietnika, a w zasadzie z jej całkowitym brakiem. Żałuję, że nie robiłem zdjęć podczas operacji, ale postaram się wytłumaczyć mniej więcej co i jak.
Po pierwsze efekt końcowy na zachętę. Może aż tak nie widać, jak mocno się ugina, bo materiał jest dość mocno naciągnięty, ale uwierzcie mi, trzymanie tam ręki stało się prawdziwą przyjemnością


Teraz instrukcja po kolei:
- Otwieramy podłokietnik, odkręcamy śrubki [1], następnie zamykamy i zdejmujemy. Jak jest zamknięty, powinien wyjść bardzo łatwo, bez oporów.
- Teraz przyda nam się jakiś cienki, płaski śrubokręt, do zdjęcia dolnej pokrywy (czyli tej klapki do górnego schowka). Gmeramy śrubokrętem wzdłuż [2] i otwieramy zatrzaski. Zostaną nam jeszcze zatrzaski zlokalizowane mniej więcej tam gdzie cyfry '3', ważne jest, żeby podłokietnik był całkowicie wysunięty, bo jedynie tak otworzymy te zatrzaski i zdejmiemy klapkę przez otwory [3]
- Odkręcamy wszystkie widoczne śrubki, trzymające górną część podłokietnika i szynę ([4] i to, co zobaczymy po zdjęciu dolnej klapki)
- Górna część jest tylko na zatrzaski [5], gmeramy śrubokrętem i zdejmujemy.
- Teraz powinniśmy być w stanie odkleić materiał od podłokietnika. Warto chyba to zrobić od tyłu podłokietnika i zostawić oryginalny klej z przodu, ja zrobiłem odwrotnie i potem zostało mi dość mało materiału na przyklejenie.
Waszym oczom ukaże się teraz prawdziwe cebulactwo toyoty - gąbka nie grubsza niż 1mm
Wycinamy teraz paski jakiejś gąbki czy innego miękkiego materiału i układamy wzdłuż gąbki tyle by zadowolić wasz posiniaczony łokieć. Następnie naciągamy materiał i przyklejamy jakiś klejem typu kropelka czy super glue. Należy to robić powoli i stopniowo od miejsca gdzie mieliśmy oryginalny klej kierując się do tyłu, żeby dobrze naciągnąć materiał i nie porobić zagnieceń.
- Składamy wszystko do kupy w odwrotnej kolejności
- Odwołujemy wizyty u ortopedy

