Witam ponownie, spodziewałem się takiej reakcji od was jako znawców, koneserów etc. Biorę to na klatę, przyda się taki zimny prysznic. Po to był ten post żeby się zorientować jak to wygląda, zostać pouczonym przez starszych kolegów, którzy zjedli na tym aucie zęby. Szybko sprowadziliście mnie na ziemię, za co serdeczne dzięki.
Wydaje mi sie ze jestes mlody wiec nie wiem jakim czasem dysponujesz i jakim budzetem.
Masz rację, jestem młody, nie jestem jakimś znawcą i dopiero wchodzę w ten świat motoryzacji tak głębiej od kilku lat. na budżet nie narzekam - tak myślałem żeby się zmieścić w tych 20 tyś żeby ten samochód "jakoś" wyglądał, ale to jest drogie hobby i to 20 tyś to raczej na cukierki niestety...
Nie żebym Cię od razu odzierał z marzeń, ale żeby można było mówić o "stanie klasycznym", to trzeba wpompować w to auto tak z 50-60kzł na dzień dobry, i potem dopiero zacząć dbać, a Ty piszesz, że auto nawet garażowane nie jest.
Ja mając na myśli klasyczny nie miałem na myśli żeby go doprowadzić do stanu z salonu bo jest to niemożliwe i za dużo kosztuję. Pisząc to miałem na myśli, nie wprowadzać zbyt wielu jakiś modernizacji, typu jakieś nowoczesne felgi czy coś w tym stylu. Przyciemnione szyby chciałem dla czystej wygodny - wiadomo. Lecz patrząc na egzemplarze w internecie nie wygląda to najlepiej i dużo psuje wizualnie. Może nie powinienem nazywać tego "klasyczne" mój błąd.
0) przede wszystkim się zastanowić (tak ze 4 razy, w tym 3 na chłodno), czym to auto ma być i do czego ma służyć
Szczerze mówiąc, kiedy wuja zapytał mnie czy chce to auto, opowiedział mi o nim więcej stwierdziłem, że potraktuje to auto jako "zabawkę" do pojeżdżenia sobie na polu, czasem nad jakieś jezioro itd. Jednak może będzie dla was to śmieszne ale zakochałem się w tym samochodzie, w jego linii nadwozia, w tym jak ono się prowadzi, przyśpiesza w porównaniu do mojego drugiego auta. Wygoda jazdy, była nieporównywalna do mojego drugiego samochodu, może dlatego, że to Laguna II 2.0 135 km 2004 rok haha! Więc co ja porównuje. I los tak się potoczył, że Toyota stała się samochodem użytkowanym na co dzień. Laguną jeździłem bardzo sporadycznie, teraz jeżdżę więcej bo ma ona klimatyzację i z małym dzieckiem w upałach Toyotą nie da się niestety wytrzymać. Muszę koniecznie coś z tym zrobić. Chciałbym żeby to był mój samochód na co dzień i mógłby nim być bo rocznie robię 8 tyś km.
auto jest do generalnej blacharki, a to, co pokazałeś na zdjęciach to jest wierzchołek góry lodowej - cała reszta jest pod tymi plastikowymi nakładkami błotników i puchnącą szpachlą, do tego nad zbiornikiem, pod tylnym zderzakiem, i pewnie jeszcze w kilku innych miejscach, które wyjdą "przy okazji" - jak choćby wzmocnienia słupków B w środku progów, czy tam, gdzie Ci się nośna część rozwarstwia w tylnej ich części.
Tego się obawiałem...
2) wymienić na R134a albo znaleźć fachowca od klimy a nie napełniacza. Tak czy inaczej ja bym wymieniał, póki jeszcze jest jakaś podaż części do R134a, bo na R12 nie kupisz już nawet osuszacza.
Czyli rozumiem, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest przerobienie klimatyzacji na R134a? Nie ukrywam, że jest to w tej chwili najważniejsza rzecz dla mnie do zrobienia przed sezonem letnim.
klasycznym czyli jakim ? Bardziej klasycznych niż te, które na zdjęciach, to nie znajdziesz, chyba, że stanie się cud i kupisz gdzieś carlssonowe 16x7,5, tyle, że od 15 lat raz widziałem takie w ogłoszeniach, ale w pakiecie z autem (i to nawet w naszym kraju)
Klasyczne mam na myśli takie, które będą pasować do tego auta, żeby się jakoś komponowało, nie podobają mi się felgi "szprychowe", BBSy :P Nie jestem w stanie przytoczyć o jakich felgach myślę, bo przejrzałem ich pełno i dalej nie widzę lepszych od oryginału, które by pasowały do tego auta.
czym okleić ? Naklejkami z chipsów ?
Z tym oklejeniem to tak palnąłem bez zastanowienia. Nie będę oklejał takiego auta, szanujmy się.
po raz kolejny: czym to auto ma być i co chcesz osiągnąć ? Opisujesz ją jak zabytek klasy zero, a w rzeczywistości to jest po prostu zwykła, umęczona Camry, której atutem jest... no nie wiem, np. dla mnie granatowy welur, bo mam sentyment, choć akurat nie do tej jego wersji. Smaczek historyczny to by był, gdyby np. jeździł nią Mazowiecki, byłaby pierwszą sprzedaną przez TMP lub występowała w jakimś filmie, jak np. żółta Celina Jarosława bez S na końcu, czy nawet ten zielony gruzeł doktorka z Klanu.
Wspomniałem wcześniej czym chciałbym żeby to auto było. Chciałbym doprowadzić je do stanu "używalności", poprawić to auto wizualnie na tyle żeby jako tako się prezentowało, żeby posłużyło mi jeszcze kilka lat, nie chcę pakować w nią kupę tysięcy więc wyklucza to to co napisałem wyżej, że chciałbym żeby było to auto na co dzień... Za tą kasę wolałbym chyba kupić nowszy model Camry, lub innej marki i mieć samochód na co dzień do jeżdżenia w koło komina, bo serio. Mało robię kilometrów. Nie nazwałbym jej umęczonej, ma sporo rzeczy porobione, których nie jestem nawet w stanie z głowy wymienić. Byłem z nią na podnosniku, oglądałem ją od spodu, nie ma żadnego wycieku, ma nowy tylny wózek, wymieniłem ostatnio amorki + harmonijki tzw. Auto nie ściąga, hamuje lepiej niż niejedno, którym mam przyjemność lub nie jeździć od członków mojej rodziny. I jak mam być szczery, żadnym autem z wyjątkiem audi a4 b7, które mam na podwórku - nie jeździło mi się lepiej jak tym Camry. Skrzynia śmiga pięknie, gdzie z nim nie pojadę czy na przegląd, czy jak robiłem rozrząd czy właśnie te harmonijki, ludzie byli w szoku, że jest mechanicznie zadbany, gorzej właśnie z tym cholernym nadwoziem i stanem lakieru, na pierwszy rzut oka wygląda jak złom... I to mi się też podoba na ten sposób, że wyjeżdżasz z terenu zabudowanego z E36 na plecach, który widzi takiego "trupa", a tu nagle but i zdziwko kolegi, który znika w lusteku :P Taka mała dygresja.
już widzę, jak kupujesz do 25-letniego auta idealne drzwi w kolorze. Jeśli Ci się w ogóle uda znaleźć takie bez rdzy pod dolną listwą, to już masz sporo wygrane.
Widziałem jedne drzwi prawy przód na jakiejś stronie w kolorze, jednak specjalnie się nimi nie interesowałem, chciałem po prostu sprawdzić czy są, to na polskim rynku były to chyba jedyne drzwi w tym kolorze.
3-4, o ile z silnika się nie leje jak z wiadra, nie wypluł jeszcze żadnej z UPG, hydrośmigło działa i zawieszenie nie wymaga wymiany wszystkiego hurtem
Tak jak wspomniałem, sam jestem zdziwiony i nie tylko ja w jakim stanie jest jego podwozie, z silnika nic się nie leje, 2 miesiące temu zadzwoniłem do swojego mechanika że przyjadę i żeby zrobił mi z takich niezbędnych rzeczy wszystko co jest niezbędne na teraz. Wymienił mi właśnie rozrząd, pasek alternatora, wszystkie filtry, no wiadomo rzeczy eksploatacyjne, wymienił też linki od hamulca ręcznego, których szukał dobry tydzień jakieś tam płyny do układu chłodzenia, klocki, szczęki, pierdoły. Mówił, że na razie to starczy. Sam wymieniałem amorki z tyłu, z czego jeden jeszcze by się nadawał ale wyznaję zasadę, że takie rzeczy wymienia się parami. Wspominałem, że ma cały nowy wózek itd, a z silnika czy skrzyni nie leci nic zupełnie, dźwięk silnika to coś pięknego w tym aucie. Możecie mnie zbesztać za to co tutaj napisałem, ale co to by był za sens jakbym wam tu kłamał? Ja chcę opinii, pomocy, a nie jakiejś próby zaimponowania wam, że auto które wygląda z zewnątrz nieciekawie w środku jest igła, cud, miód i orzeszki. Nie o to chodzi. No na prowadzenie, pracę silnika, nie mogę narzekać...
Czy warto musisz sobie odpowiedzieć sam. Za 20-30kzł można mieć już w kraju, opłacone i zarejestrowane to samo w stanie bez mała fabrycznym i na pewno będzie to lepsza baza na klasyka, niż to, co masz.
Ot, choćby takie ze 3 nawet rokujące, w tym jedna, która mi spać nie daje:
https://suchen.mobile.de/fahrzeuge/details.html?id=274700605 (o, to właśnie ta mnie budzi w nocy i woła "chodź do mnie")
https://suchen.mobile.de/fahrzeuge/details.html?id=276407591
https://suchen.mobile.de/fahrzeuge/details.html?id=276939112
Ta biała to coś pięknego...
Przykro pisać, ale jeśli mam być szczery, to odpuściłbym ten egzemplarz. Korozja zewnętrzna to jedno, to co jest pod spodem poszycia progów, to zapewne jeszcze większy problem. Pod tymi plastikowymi nakładkami na nadkolach też pewnie niespodzianki będą.... Naprawa auta do którego nie ma gotowych reperaturek, to koszmar. Znalezienie blacharza, który podejmie się zrobienie uczciwie tego auta to wyzwanie. Kwota, którą sobie zażyczy jest zagadką, bo dziś nic nie jest przewidywalne jeśli chodzi o ceny.
Oczywiście trzymam kciuki żebyś jako nieliczny z deklarujących odbudowę wytrwał do końca.
Miałem ściągnięte plastikowe nakładki i porobione zdjęcia i był one zdrowe pół roku temu, o ile dobrze pamiętam to chyba prawy tył miał małe ognisko korozji, nie mogę znaleźć zdjęć. No właśnie widzę, że jest to duży wydatek... Ciężko mi już cokolwiek komentować bo wypociłem się wyżej.
Podsumowując moje wypociny. Szybko sprowadziliście mnie na ziemię za co jestem wam wdzięczny. Bardzo dziękuję za te wszystkie opinie, pomoc. Tego właśnie potrzebowałem. Odpuszczę sobie nerwów i nie biorę się za to żeby doprowadzić tego egzemplarza do przysłowiowej "igły". Jednak chciałbym żeby to auto przeżyło jeszcze kilka lat, więc pierwsze co zrobię to - schronienie przed warunkami pogodowymi i coś z tą klimatyzacją.
Pytanie mam jeszcze do was na co powinienem zwrócić uwagę i co zrobić żeby jazda tym autem była w miarę bezpieczna? Nie licząc mechaniki, silnika itd bo o to dbam i na razie mam z tym spokój. Ale możecie dać wskazówki co mieć na uwadze. Co zrobić, żeby samochód posłużył jeszcze kilka lat, jak zminimalizować postępowanie korozji? I jak wyżej - jaki plan z najważniejszym dla mnie obecnie ze względu na dziecko - klimatyzacją bo nie ukrywam, że gdybym miał sprawną już dawno pozbył bym się mojego drugiego auta, a poźniej w wakacje kupił coś innego do jeżdżenia, a Toyota by była do przysłowiowego "kościoła". Co z tą lewą wnęką w bagażniku bo mam wrażenie, że to akurat powinienem zrobić. Dajcie mi jakieś rady co zrobić żeby to auto nadawało się do jeżdżenia jeszcze przez kilka lat, lakierowanie, wgniecone drzwi zostawie, chyba że znajde coś w kolorze. Przepraszam jeżeli swoimi wypowiedziami kogoś zirytowałem, że jako laik może pieprze głupoty, za chaos w swoich wypowiedziach również. Możecie mnie zwyzywać, pochwalić, skrytykować - wszystko biorę na klatę i chętnie podyskutuję z wami dalej!