Panowie, wyjdźcie z lat 70 i 80. To, że nowe auta nie są zakonserwowane, to jest fakt i nie można z tym dyskutować, ale jak czytam te brednie o ocynku, to trochę mi słabo (ale też i trochę wesoło).
Poczytajcie sobie, co to jest KTL, jak wygląda proces i jaka jest odporność powłoki oraz dlaczego producenci (nie tylko ze względu na koszt) stosują to w procesie produkcji.
Gdybyście te blachy mieli po prostu tylko ocynkowane (galwanicznie, bo przecież nie ogniowo, choć pewnie niektórzy by chcieli

), to byście dopiero widzieli, co to jest rdza.
Obecnie byle epoksyd ze sprayu ma wyższe parametry antykorozyjne niż taki właśnie galwaniczny ocynk. Co jednak trzeba zaznaczyć - ze względu na proces technologiczny - wszelkie podkłady wymagają zdecydowanie lepszego przygotowania powierzchni, niż blacha idąca do wanny. Popytajcie producentów różnych środków jakiej grubości warstwa ma jaką odporność i jak to się odnosi do warstwy ocynku tej samej grubości, wyciągnijcie wnioski.
A głównym problemem nie jest to, czy blachy są "cynkowane" czy nie, tylko sama struktura tychże, ich proces produkcji i dostawcy materiału bazowego. Dopiero potem jest powłoka, która sama w sobie jest dobra, tylko cienka i stąd właśnie potrzeba zabezpieczeń nie tyle antykorozyjnych, co antyodpryskowych.
Wracając jednak do HSD - podobnie jak z gazem: najwięcej marudzą ci, którzy nie mają.
Mnie system nie urzekł, wolę klasyczny silnik. Na HSD się po prostu trzeba przestawić mentalnie, więc jeśli ktoś to lubi i ma taką potrzebę, to będzie z tym szczęśliwy. Ja potrzebuję innych wrażeń niż bezszelestne toczenie się po mieście czy spalanie na poziomie kosiarki ogrodowej. Dlatego bardzo też cieszy mnie, że wszyscy dążą do jak najmniejszego spalania, bo... zostaje więcej benzyny dla petrolheadów
