Sterownik silnika aktywuje proces podając dużą dawkę paliwa do cylindrów. Jest tak, ponieważ nie ma ona być w całości spalona, lecz trafić do układu wydechowego, gdzie dojdzie do jej samozapłonu.
Precyzyjniej, nie dużą dawkę paliwa, ale uruchamiając tzw. powtryski/dotryski, które dopalają tylko niespalone wcześniej węglowodory. Po osiągnięciu ok. 500 st. C w DPF-ie włączany jest dodatkowy 5-ty wtryskiwacz w DPF-ie, co podnosi temperaturę spalin do 600 st. C niezbędną do spalenia sadzy, czyli cząstek węgla. Cząstki stałe, to sadza (atomy węgla + węglowodory)
Myślałem że własnie procedura jest nie do wykonania w przypadku krótkich odcinków i małych obrotów z powodu niedogrzania tegoż DPF
Prawie dobrze myślisz. Obroty wystarczą w okolicach 2000-2500 obr./min., np. na 4-tym biegu. Ważne, że silnik musi mieć temp. roboczą i DPF dogrzany do ok. 250 st. C.
Dodatkowo podam, że pałowanie silnika do 3000-4000 obr./min, gdy sterownik silnika sam nie dojdzie do wniosku, że należy uruchomić procedurę wypalania DPF-a, nic nie daje poza zwiększonym zużyciem paliwa oraz produkcją większej ilości cząstek stałych i w ten sposób dodatkowo go zapychając. Przećwiczyłem to na testerze ASO Toyoty z udziałem diagnosty Toyoty, za co zapłaciłem 150 zł dla uzyskania konkretnej wiedzy przeze mnie. Nauka kosztuje.