Witajcie,
sprawdzałem dzisiaj napięcie na akumulatorze po kilkugodzinnym postoju i wynosiło 12.47V, więc zacząłem się zastanawiać, czy nie jest za niskie.
Odpaliłem auto i zacząłem mierzyć napięcie ładowania.
Po uruchomieniu wynosiło ok. 13.85V.
Po włączeniu świateł mijania skoczyło do 13.99V czyli OK (?), ale co ciekawe.... po wyłączeniu świateł mijania spadło do 13.3V (pracowało tylko radio i ledy dzienne).
Po ponownym wł. świateł mijania (lub postojowych) znów ok. 13.9-14V i po wyłączeniu spadek do 12.8V, następnie szybko spadało do 12.5V i następnie zaczęło rosnąć - nie sprawdzałem już do ilu, ale pewnie do docelowych 13,3V.
Auto odpala bez problemu, nic nie przygasa podczas jazdy etc. Akumulator w aucie od nowości, więc ma ok. 4,5 roku (samochód jeździ w większości po trasie, odcinki min. 35km).
Czy ww. objawy wskazują na jakąś awarię? czy taką specyfikę ma regulator w aurisie?