W marcu zrobiłem trasę Warszawa - Wrocław - Warszawa i przy średniej z jazdy w okolicach 130 km/h spalanie wyszło ok 8,5. Jak zrobiłem krótki odcinek 165 będąc sam prawie bez bagażu w aucie to komputer mówił 9 a paliwo schodziło prawie w oczach ze zbiorniczka (te 40 litrów to żart).
Auto wybitnie nie jest na autostrady, ale jak wybrałem się w niewielkich korkach do Warszawy to wyszło mi 4,2. Teraz krótkie trasy to spalanie też skoczyło do 6,7. Nie narzekam, poprzedni diesel spalał podobnie, na krótkich trasach nawet więcej, a miał 3 sekundy więcej do setki ze skrzynią manualną, a nawiewy robiły się w zimie lekko ciepłe dopiero po 10 minutach. Choć jeśli bym miał jeździć autostradą częściej niż co kilka miesięcy to bym zainwestował w wyciszenie auta. Wskoczenie na 160 km/h do szybkiego wyprzedzenia kolumny tirów robi się mocno uciążliwe dla uszu.