Też się dziwię, jeśli nabywca narzeka na swoje auto tak, że aż przykro czytać. Przecież samochód nie kosztuje jednej pensji i przed zakupem trzeba to przemyśleć. Poczytać, pochodzić wokół auta, wypożyczyć na weekend, ew. z wypożyczalni. Po co wydawać mnóstwo pieniędzy na rzecz, do której nikt nie zmuszał aby kupić, a potem narzekać na grubość blach, lakier itp. Chyba że był to zakup przez internet, bez oglądania, jeżdżenia i bez zgłębiania tematu. Ale teraz już po ptokach. Być może za kilka lat po sprzedaży "tego złomu" będzie można kupić coś nowego, z grubym, niezniszczalnym lakierem, blachami aż się patrzy, multimediami pokazującymi niewiadomo co i do tego mało palącym lub elektrycznym. Tego życzę na przyszłość.