Ja miałem taką przygodę w Gdyni, na ul.Morskiej, W tym roku. Prędkość ok 60km/h, dość duży ruch i nie było możliwości ominięcia dziury bo oba pasy zajęte. Po ok 200m włączył mi się alarm o spadku ciśnienia w prawym przednim kole + w trakcie hamowania zaczęło ściągać na prawo, więc diagnoza prosta - guma. Zdążyłem tylko odwieźć syna do szkoły (blisko) i wracając od razu do wulkanizatora. Po ściągnięciu okazało się, że uszkodzenie jest po wewnętrznej stronie koła, na profilu więc opona do wyrzucenia (wymieniłem 2 przednie ok 4m-ce wcześniej, w październiku

). Założyłem dojazdówkę i wróciłem na miejsce zdarzenia, zrobiłem zdjęcia (miałem też zabezpieczony filmik z kamerki) i zadzwoniłem do straży miejskiej, gdzie zostałem poinformowany, że oni się tym nie zajmują i szkodę mam zgłosić do "Zarządu Dróg i Zieleni", tam też zadzwoniłem, o dziwo miła pani poinformowała mnie, że wszystko można załatwić przez email itp. Pobrałem z ich strony zgłoszenie szkody, wypełniłem, podpisałem, załączyłem zdjęcia i filmik i wysłałem jako zdjęcia emailem. Oponę nową tak czy owak kupiłem nową i umówiłem montaż na konkretny dzień a na "kopanie się" z ubezpieczycielem odłożyłem na później bo z dojazdówką to sobie można... a samochód potrzebny. Chyba po 3 dniach dostałem potwierdzenie przyjęcia szkody od ubezpieczyciela (Hestia)

. Czekałem na umówienie oględzin (opony) rzeczoznawcy. W umówionym dniu u wulkanizatora po ściągnięciu felgi, fachowiec opatrznie spytał czemu tylko jedną.....bo dziura....to sprawdzimy felgę.....krzywa....to prostujemy....no i po naprostowaniu postanowiłem dać tą felgę na tył a oryginalnie prostą na przód z nową oponą. W sumie wyszło 629,50zł (z czego 487 to sama opona). Dodatkowe dokumenty (filmik z krzywą felgą

) i FV za oponę i usługi podesłałem rzeczoznawcy z zapytaniem kiedy przyjedzie zobaczyć tą oponę. Odpisał, że takie sprawy robią bez oględzin. Zdarzenie było 6 marca a pieniądze na koncie miałem 3 kwietnia. Ogólnie z obrotu sprawy jestem bardzo zadowolony a winowajca - dziura w drodze - została naprawiona dosłownie po 2 dniach.
Zawieszenia nie sprawdzałem ale od tamtego zdarzenia zrobiłem już tyle kilometrów, że jeżeli coś by nie grało to na pewno bym wyczuł.