Ja też nie płaczę po moim Pony ale wspominam z sentymentem, jeździłem nim ok 5 lat i 100k km, potem żona jakieś 3 lata, a później jeszcze szwagierka 2..3 lata.
Z tego co pamiętam większych problemów nie było, w późniejszym okresie trochę olej już brał. Bardzo przyjemne i uniwersalne autko typu hatchback.
To było moje pierwsze nowe, salonowe auto, pierwsze któremu zimy nie były straszne, pierwsze w którym bez stresu ruszałem w dłuższe, kilkuset kilometrowe trasy, pierwsze w którym zmieniałem opony z letnich na zimowe, ... - stąd ten sentyment.