Moment moment... nie może być tak, że się daję w łapę "majstrowi" 50 pln za "lepsze" podejście do sprawy. Okradasz w ten sposób jego pracodawcę i wspierasz łajzę w pier**** robót. Co więcej uczysz go tym samym, że takie załatwianie sprawy jest dobre. Dla mnie to moralna zgnilizna! Jedziesz do zakładu, zakład ma swój cennik i tyle. Robota ma być zrobiona DOBRZE.... Jak będziemy tak postępować jak piszesz, to w życiu nie wyjdziemy z tego bagna lewizn i spieprzonych robót.... Prędzej byłbym gotów w gębę dać majstrowi za spieprzenie roboty niż 50 pln jako zachętę, by się do niej przyłożył. (a tak na serio, to takie sprawy załatwia się z jego przełożonym... najczęściej właścicielem zakładu). Bo to jego psi obowiązek by robotę wykonał dobrze! Za to zapłaciliśmy w pierwszej kolejności i za to zapłacił mu pracodawca. To tak, jakby cieciowi na parkingu dawać kasę za to, by lepiej strzegł akurat naszego samochodu. Do czego to prowadzi?!