Ja też wolę mieć samochód, którego system bezpieczeństwa jest na najwyższym możliwym poziomie, nawet gdybym nigdy nie musiał z niego skorzystać. A test łosia jest jednym z podstawowych jego mierników.
Uważam dokładnie tak samo

Zaskoczył mnie ten test, bo niby platforma TNGA miała być taka och-ach, 57% większa sztywność, niżej położony środek ciężkości, sru-tu-tu-tu, a tu taka wtopa

.
Widzę, że wiele osób nie rozumie, że "test łosia" przede wszystkim obnaża tendencję auta do podrywania kół / przewracania / dachowania przy nagłej zmianie kierunku jazdy. I wcale nie chodzi tu tylko o szarpanie kierownicą przy omijaniu przeszkody. Wystarczy zwykła sytuacja w mieście, jakich są setki każdego dnia - ktoś się zagapił, wymusił pierszeństwo i przydzwonił nam w bok na wysokości przedniego koła. Wcale nie trzeba jechać 70km/h, wystarczy 30-40km/h i to, że puścimy kierownicę, albo - co gorsza - będziemy próbowali uniknąć zderzenia. Wtedy wystarczy już tylko wysoki krawężnik, albo nawet i nie - i w najlepszym wypadku leżymy na boku.
Ja jeżdżąc po Szczecinie widzę/słyszę o takich kolizjach średnio 2-3 razy w roku. Tylko na ogół są to albo jakieś terenówki typu Land Cruiser, Patrol, czy Frontera, albo starsze pudełkowate auta typu Matiz, Sharan, Alahambra, czy właśnie A-klasa.
Tu na przykład ostatni taki przypadek, jaki widziałem osobiście:
https://radioszczecin.pl/1,387144,dachowanie-na-skrzyzowaniu-jagiellonskiej-i-bohaW takim momencie wolałbym siedzieć w samochodzie, który test łosia zalicza celująco, niż w takim, który podrywa choćby 1 koło.
Poważna wpadka Toyoty i wstyd. Tyle w temacie. I żadne tłumaczenia o przeznaczeniu samochodu, ani próby wybielania/usprawiedliwiania marki we własnych oczach tego nie zmienią.