Przeprowadziłem się na wieś, wczoraj byłem u sąsiada mechanika żeby popryskał antykorozyjnie spód auta, bo to co zobaczyłem jako zabezpieczenie to dramat. Nowe auto z lipca br. Robotę skończył ok. g.20, do domu miałem 200m , ale dróżka była zablokowana i musiałem nawinąć objazdem ok. 1km. No i tu nieszczęście. Światła świecą na ok. 30m. Dla mnie to tragedia. Oprócz Toyi mam jeszcze 2 auta: Ducato-kampera i cytrynę na co dzień. W żadnym nie mam problemów z widocznością podczas jazdy na światłach. Nadmieniam, że w 2003 jak kupiłem nową Corollę wagon na dużych reflektorach, sedan też takie miał, miałem to samo. Udałem się do serwisu i komputerowo na poz. 0 podnieśli snop światła jeszcze o wartość 1. Czuję że tu muszę zrobić to samo i moje pytanie: ponieważ mam daleko do serwisu i terminy, CZY TO ZROBI zwykły mechanik, czy tylko serwis. Ciekawe, czy inne marki też tak mają. Jeżdżę sam i nie ma szans żeby doopa siadła i snop światła się podniósł.