Dzień dobry przy sobocie,
mam spory problem z autkiem, wczoraj wieczorem z pod maski zaczął dochodzić dziwny świst, jakby odkurzacz ktoś tam wcisnął. Głośniejszy na niskich obrotach, cichszy jak się dodało gazu. Ale dotoczyłem się do domu bez problemu i innych obiawów. Dziś rano odpalam, to samo - silnik pracuje niby normalnie ale słychać wycie. Zgasiłem, i już drugi raz nie odpaliłem. Zabrakło prądu. Odpaliłem z zewnętrznego akumulatora, a jak go odpiąłem to po chwili zaczął migać wskaźnik wspomagania kierownicy oraz komunikat "Check Battery".
Po naładowaniu akumulatora na full prostownikiem, samochód odpala normalnie, ale jest nadal jest świst na jałowym (mniej przypomina to ślizgający się pasek, bardziej odkurzacz) i jak się tylko "ssanie" wyłączy to strasznie spadają obroty jałowego (na oko do 450-500), silnik tak się trzęsie, że mało z pod maski nie wyskoczy. Brak sygnalizacji błędów czy awarii na ten moment. Oczywiście w tej chwili akumulator jest naładowany, jak prąd wyjdzie to pewnie pojawi się znów "Check Battery" oraz kontrolka wspomagania.
Na wymianę czego się szykować? Niepokoi mnie też ten świst oraz spadające obroty silnika na jałowym.
Za wszelkie sugestie z góry bardzo dziękuję.
Pozdrawiam
Sławek
ps. i pytanie poboczne, jak do warsztatu, czy na lawecie czy da radę się dotoczyć na w pełni naładowanym akumulatorze.
RAV 2009, automat, 4x4, 2.0 Benzna 158KM