Mówienie człowiekowi, który właśnie wydał nie małą kasę na auto, że robią go w konia, w dodatku podając nieprawdziwe informację to dla mnie jednak trochę straszenie.
Polskie/Europejskie przepisy mówią jasno o tym, że gwarancja obowiązuje od daty odbioru towaru, nie jego zamówienia.
W przypadku klienta indywidualnego, nawet jeśli podpisał by taki protokół, ma na tyle innych dokumentów potwierdzających kiedy faktycznie nastąpił odbiór, że UOKiK po zgłoszeniu zrobił by takiemu dealerowi jesień średniowiecza z d...
PS. Jeśli ktoś faktycznie trafił na taki przypadek, polecam znalezienie kancelarii prawniczej, która zajmuje się klauzulami abuzywnymi, sporo żyje głównie z szukania regulaminów firm do których można się przyczepić i wysyłają wnioski "ugodowe" strasząc, że zgłoszą sprawę do UOKiK. Z uwagi na grożące wysokie kary, zwykle dochodzi do ugody. Nie musiałeś nawet mieć problemu z uznaniem gwarancji, wystarczy sam fakt łamania przepisów, którym zajął by się UOKiK.