Autor Wątek: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)  (Przeczytany 17639 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline BeiZik

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 58
[E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« dnia: 12 Stycznia 2020, 20:48:47 »
Hej,

Jakiś czas temu zaczęła mi skrzypieć tylna kanapa. Dodatkowo po położeniu tylnego fotela ciężko go było ponownie zabezpieczyć w pozycji pionowej. Nigdy tego nie robiłem ale zdjąłem w bagażniku plastiki zasłaniające tylne nadkole i ujrzałem rdzę, dziurę a właściwie brak tylnego nadkola (tak jak na zdjęciach). Po drugiej stronie auta jest trochę lepiej ale tylko trochę. Samochód zawsze przechodził wszystkie badania techniczne, był oglądany i nikt mi nie zwracał uwagi, że w tym miejscu może coś się dziać :( .

Pytanie - czy takie rzeczy się naprawia? Czy są jeszcze ludzie, którzy by się zajęli 20-stoletnim autem? Może ktoś coś podobnego już robił i wie jakiego rzędu wielkości należy się spodziewać za taką usługę? Mechanicznie wszystko jest ok tylko ta rdza albo dziura...









Z góry dziękuję za wszelkie sugestie i podpowiedzi!
M.

PS. Nie zauważyłem ale może można przenieść tę wiadomość do działu podrzędnego Corolla E11?
« Ostatnia zmiana: 12 Stycznia 2020, 20:52:58 wysłana przez BeiZik »

pireus

  • Gość
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #1 dnia: 12 Stycznia 2020, 21:06:48 »
 :thumbdown: Szrot lub sprzedaż na części.

Offline grzeto

  • Toyot Pełzający
  • **
  • Wiadomości: 399
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #2 dnia: 13 Stycznia 2020, 07:27:51 »
Szrot lub sprzedaż na części.
Zaraz szrot... Zależy, jak wygląda reszta karoserii. Jeżeli to tylko w tym miejscu to warto naprawiać.

Mechanicznie wszystko jest ok tylko ta rdza albo dziura...
To nie jest kwestia tylko dziury, to jest ważny element nośny karoserii, na tym "wisi" cały tył auta, Mam wrażenie, że już się odkształciło i za chwilę zawieszenie wpadnie do środka. Nie można z tym już bezpiecznie jeździć, w każdym razie nie ładować tyłu samochodu i omijać dziury w drodze.
 
Może ktoś coś podobnego już robił i wie jakiego rzędu wielkości należy się spodziewać za taką usługę?

Miałem podobnie (no może nie było tak rozległe) w 18-sto letniej Nubirze, naprawiłem za śmieszne pieniądze (200 zł?) przy okazji innej naprawy blacharskiej. Zrobić może dowolny blacharz, tylko niech to doprowadzi do pierwotnego położenia. Tego nie widać na zewnątrz - naprawa nie musi być bardzo "estetyczna", dostęp chyba niezły.
Pozdrawiam
AURIS II FL, 2018, 1,8 HSD

pireus

  • Gość
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #3 dnia: 13 Stycznia 2020, 07:37:05 »
naprawiłem za śmieszne pieniądze (200 zł?)
Zaraz wpadną tylne amortyzatory do środka bo nie istnieją kielichy  a Ty piszesz o naprawie za 200 zł. <zalamka>.

Offline grzeto

  • Toyot Pełzający
  • **
  • Wiadomości: 399
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #4 dnia: 13 Stycznia 2020, 21:04:33 »
a Ty piszesz o naprawie za 200 zł
No tak, nie zwróciłem że kolega ze Stolicy i pewnie tylko ASO ma na myśli.
Mieszkanie na prowincji i odwiedzanie bardziej "poślednich" warsztatów ma swoje zalety  <taniec>
Tu raczej nie mówimy o naprawie zgodnej z procedurami producenta i na następne 20 lat...
Raczej w stylu "Klimek kontra Duda"
Pozdrawiam
AURIS II FL, 2018, 1,8 HSD

pireus

  • Gość
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #5 dnia: 13 Stycznia 2020, 21:33:24 »
Tu raczej nie mówimy o naprawie zgodnej z procedurami producenta
Drutować, żeby ryzykować życiem swoim i pasażerów, świetny pomysł  :thumbdown: <zalamka>
Raczej w stylu "Klimek kontra Duda"
Nie obrażaj tych Panów, oni naprawiają i modyfikują profesjonalnie
« Ostatnia zmiana: 13 Stycznia 2020, 21:36:12 wysłana przez pireus »

Offline Pajgar

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 46
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #6 dnia: 13 Stycznia 2020, 22:29:27 »
Najlepiej to całą nową, zdrową ćwiartkę wstawić.

Wysłane z mojego Lenovo K33a48 przy użyciu Tapatalka


Offline grzeto

  • Toyot Pełzający
  • **
  • Wiadomości: 399
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #7 dnia: 14 Stycznia 2020, 07:29:22 »
Nie obrażaj tych Panów, oni naprawiają i modyfikują profesjonalnie
Ależ nikogo nie obrażam. Przeciwnie, podaję ich właśnie jako przykład postępowania z tak skorodowanymi samochodami. Natomiast ich metody na pewno nie są zgodne z procedurami producenta.

Na marginesie.
Pireus, trochę nie rozumiem Twojego stanowiska. Najpierw piszesz:
Szrot
wyśmiewasz się kiedy proponuję to naprawiać, piszesz o druciarstwie, na koniec zmieniasz zdanie o 180 stopni i chwalisz "Tych Panów" przy okazji zarzucasz mi że kogoś obrażam.



Pozdrawiam
AURIS II FL, 2018, 1,8 HSD

Offline grzeto

  • Toyot Pełzający
  • **
  • Wiadomości: 399
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #8 dnia: 14 Stycznia 2020, 08:25:17 »
całą nową, zdrową ćwiartkę wstawić
To raczej nieopłacane, tym bardziej, że o dwóch stronach mówimy.
Pozdrawiam
AURIS II FL, 2018, 1,8 HSD

pireus

  • Gość
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #9 dnia: 14 Stycznia 2020, 08:51:48 »
Ależ nikogo nie obrażam. Przeciwnie, podaję ich właśnie jako przykład postępowania z tak skorodowanymi samochodami. Natomiast ich metody na pewno nie są zgodne z procedurami producenta.
Zgodnie z zaleceniami producenta to ten samochód należałoby zezłomować. Myślisz, że ci panowie naprawiliby go za 200 zł? <zalamka>. Jakakolwiek sensowna i bezpieczna naprawa w tym przypadku , przekroczy wartość tego złomu. Za 200 zł to możesz zatankować ten samochód a potem w nim zginąć  :thumbdown:albo kupić sobie jakąś dobra flaszkę, żeby ukoić żal przed oddaniem go na złomowisko.

Offline BeiZik

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 58
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #10 dnia: 14 Stycznia 2020, 10:28:24 »
Wiem, że samochód jest stary i najlepiej by było kupić nowy. Tyle, że nowy to problem finansowy a używany to problem niespodziankowy - a tu przynajmniej wiem co mam. A mam go od nowości i oprócz tych nieszczęsnych dziur nic innego mu nie dolega. Auto stało się nieopłacalne już parę lat temu kiedy ASO za wymianę sprzęgła zażyczyło sobie ówczesną równowartość samochodu - a nawet będąc ze Stolicy to niestety się na to nie zdecydowałem. Od tamtego czasu nie liczę na zwrot z inwestycji w to auto i np. sprzęgło było już wymieniane 2 razy (fabryczne wytrzymało 310k km, a zamontowany zamiennik teoretycznie przeznaczony na 'pierwszy montaż' tylko 70k km bo pękła sprężyna), był regenerowany alternator (wymiana łożysk), wymieniona pompa wody. Silnik nigdy nie był rozkręcany przez żadnego mechanika i dlatego myślę, że do tej pory działa ok (bierze 1.5 l na 10k km co jest chyba dobrym wynikiem). A rok temu robione były hamulce (tarcze, klocki, szczęki bo bęben ciągle fabryczny), gumy i łączniki stabilizatora oraz wszystkie amortyzatory (po raz pierwszy od nowości - wiem, że to brzmi niewiarygodnie ale tak jest - do tej pory żaden warsztat nie rekomendował ich wymiany a myślę, że jeśli by były wcześniej do wymiany to by chcieli je wymienić i przy okazji zarobić) - swoją drogą dziwię się jednak, że przy tej niedawnej wymianie amortyzatorów nie zwrócono mi uwagi na stan blacharki w ich okolicach (bo przecież nie zdegradowała się do tego stopnia przez ostatni rok - choć pojawiła się teoria, że to właśnie nowe amortyzatory rozerwały osłabioną przez rdzę blachę) - a warsztat był oczywiście z polecenia. Generalnie auto przeraźliwie nudne bo przez 20 lat ani razu się nie popsuło i zawsze dojechało do celu a codziennie jeździ (bo jest od jeżdżenia a nie posiadania  :-)) - tak więc patrząc na jego wierną służbę i zainwestowane (bez możliwości zwrotu) środki, czas i energię to ciągle myślę aby może jednak nie odsyłać je na złomowisko ale dać mu szansę. Tyle, że pewnie potrzebuję blacharza z zamiłowania a nie standardowego wymieniacza pogiętych błotników więc ciężko będzie znaleźć takiego entuzjastę - no i zdaję sobie sprawę, że nie będzie to koszt 200 pln a raczej 1000 a może 2000 pln. Jeszcze tylko uwaga odnośnie 'ćwiartki' zamiast 'miejscowej' naprawy - nie wiem czy wspawanie ćwiartki nie jest większą ingerencją w konstrukcję auta niż miejscowa naprawa - a ponadto jeśli u mnie rdza zżarła to nadkole to chyba mała jest szansa, że są jacyś dawcy tego elementu bez dziur czy śladów rdzy po tylu latach.

Same niewiadome więc chciałem przynajmniej zebrać opinie czy wyżej opisaną rzecz technicznie można jakoś naprawić czy też definitywnie nie.

Dzięki za odzew.
M.

Offline marcin

  • Junior Administrator
  • Toyot Spamer
  • ******
  • Wiadomości: 8192
  • Płeć: Mężczyzna
    • 3vz.pl
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #11 dnia: 14 Stycznia 2020, 10:54:58 »
Technicznie można, ale jeśli ma być zrobione zgodnie z tzw. prawidłami sztuki, to będzie sporo roboty, bo oprócz tego, co Ci wygniło, trzeba zrobić to, do czego to jest zgrzewane.

Mam blacharza, który byłby w stanie to ogarnąć na "fabrykę", nie tylko wizualnie, ale również konstrukcyjnie, jednak nie będzie to tysiąc ani dwa, chyba, że mówimy o Euro. Ja bym jednak poszukał całej Corolli w stanie "fabryka", bo są takie jeszcze na rynku i można trafić naprawdę fajne egzemplarze z nikłymi przebiegami, a czasem nawet bez nalotu rudej.

Jeśli jednak się uprzesz na naprawę, to najpierw trzeba ocenić całą resztę pod kątem przydatności do spożycia (tylko rzetelnie, a nie tak, jak do tej pory), bo jeśli zrobisz tył, a przód wygląda tak samo, to nie widzę większego sensu... i piszę to jako sentymentalny trzymacz auta w stanie rozkładu, bo nie wyobrażam sobie chwili, w której wyjeżdża do stacji demontażu.

Aa, i przypominam po raz kolejny: Toyoty nie wymagają dodatkowego zabezpieczenia antykorozyjnego  :grin:

3VZ.pl



Offline Wojak WRO

  • Toyot Chodzacy
  • ***
  • Wiadomości: 1034
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #12 dnia: 14 Stycznia 2020, 11:30:23 »
Mimo, że zgadzam się z opinią, że naprawa może być niebezpieczna dla użytkownika, to ze względu na sentyment właściciela i posiadanie samochodu od nowości podjąłbym na jego miejscu próbę naprawy.
Ale takiej zgodnej ze sztuką, czyli:

1. Rozebranie całego tyłu pojazdu
2. Weryfikacja drugiej strony (drugiego kielicha) - podobny stan (tuż przez pęknięciem mógłby zmienić moje podejście - czytaj "na złom").Dodatkowo sprawdziłbym inne miejsca w samochodzie, bo ten kielich to może być najmniejszy problem
3. Zakupienie uszkodzonych części kielicha (jeżeli dostępna). A jeżeli nie to zakupienie na szrocie części ćwiartki z kielichem.
4. Rozwiercenie wszystkich zgrzewów w tym obszarze, aby zdemontować uszkodzony element
5. To samo z zakupionym elementem
6. Wspawanie punktowe (zastępujące zgrzewanie) uszkodzonych elementów, usunięcie (mechaniczne i chemiczne) pozostałej korozjii.
7. Podkład epoksydowy
8. Masa zabezpieczająca krawędzie
9. Podkład akrylowy
10. Lakier
11. Zabezpieczenie antykorozyjne
12. Geometria podwozia.

IMHO aby naprawa się udała konieczne jest jej wykonanie na ramie blacharskiej - z pomiarem punktów wg dokumentacji producenta.
Kto pyta nie błądzi, kto pyta za dużo może oberwać - Julian Staniszewski, nauczyciel rysunku technicznego w LZN Wrocław

Offline BeiZik

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 58
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #13 dnia: 14 Stycznia 2020, 12:36:10 »
Tak jak nikt nie chce uwierzyć w pierwszą wymianę sprzęgła po 310k km czy wymianę amortyzatorów po 350k km tak mi trudno uwierzyć, że po 20 latach istnieją E11 bez śladów rdzy czy dziur. Tak jak wspomniane wymiany mogę wytłumaczyć delikatnością traktowania auta tak brak rdzy nie wiem jak mam sobie wytłumaczyć - czy takie auta po prostu nie były jeżdżone, były jeżdżone tylko do kościoła, stały pod dachem, były dodatkowo zakonserwowane? Moje auto przez 5 lat stało na zewnątrz a ostatnie 15 w garażu - choć pewnie nie jest to wyznacznikiem braku korozji bo rdza po tylu latach zrobiła co swoje w miejscach dla mnie niewidocznych (bo gdybym wcześniej to widział to bym wcześniej zareagował) - zatem jakim cudem by oszczędziła inne auta w podobnym wieku?
Odnośnie sposobu naprawy to brzmi to rozsądnie - mam nadzieję, że znajdę takiego blacharza, który też się z nią zgodzi - a nie wygoni mnie :-( krzycząc, że za żadne pieniądze się tego nie podejmie bo roboty dużo a zarobek żaden...

pireus

  • Gość
Odp: [E11] Tylne nadkola wewnętrzne (rdza - albo brak nadkoli)
« Odpowiedź #14 dnia: 14 Stycznia 2020, 13:37:05 »
Obawiam się , że głównym problemem będzie tu kwestia finansowa i tak jak napisał kolega .
Mam blacharza, który byłby w stanie to ogarnąć na "fabrykę", nie tylko wizualnie, ale również konstrukcyjnie, jednak nie będzie to tysiąc ani dwa, chyba, że mówimy o Euro
koszty żeby takim samochodem bezpiecznie się poruszać będą tak wysokie że naprawa nie będzie miała sensu ekonomicznego i po jej zrobieniu wartość samochodu będzie niższa niż koszt jej zrobienia.


 

www.ucando.pl

www.gotujesie.pl