Ostatnio odbyłem dwie długie podróże autostradami każda 1260 km po tej samej trasie.
Przejazd I (ciepło, z wiatrem, opony zimowe 18? Goodyear UG-1): teren Niemiec, prędkość przelotowa 130-140 km/h odcinek 730 km, średnie spalanie 5,46 (realne z tankowania), teren Polski odcinek 530 km, prędkość nonstop 140 km/h, średnie spalanie 6,25 (średnia z całej trasy 5,80);
Przejazd II (zimno, pod wiatr, fabryczne opony letnie 18? Dunlop Sport Maxx 050) teren Polski nonstop 130, średnie spalanie 7,36, teren Niemiec prędkość 120-130, średnie spalanie 5,97 ( średnia z całej trasy 6,80).
Wnioski/wątpliwości:
1. Jazda pod wiatr to dużo większe spalanie.
2. Albo jazda w niskich temperaturach to dużo większe spalanie.
3. Albo jazda na fabrycznych oponach letnich to dużo większe spalanie (co było by zaskakujące).
Ciekawostka:
Powszechnie znana jest opinia, że w Polsce jest gorsze paliwo i samochody więcej palą.
Moim zdaniem to bzdura. Z wieloletniego doświadczenia śmiem twierdzić, że w Niemczech jest asfalt, który generuje mniejsze opory toczenia oraz z powodu większej kultury jazda jest mniej agresywna.
PS:
W trakcie podróży starałem się porównać spalanie w trybach eco/normal. Nie potrafię jednak jednoznacznie stwierdzić mniejszego spalania w trybie eco.
Po moich spostrzeżeniach w warunkach miejskich (pisałem o tym wcześniej) uważam ten tryb za bezużyteczny.