Ja zadawałem sobie to samo pytanie. Kupiłem starą Carinęz dużym przebiegiem, żeby przetestować kilka ASO w okolicy. Moja odpowiedź jest jedna: ASO to jest wielki chwyt martekingowy i robienie klienta w bambuko. Bardzo trudno :!: znaleźć ASO, gdzie sięznają na czymkolwiek. Druga sprawa to jest taka, że oddajesz Twoją własność za kilkadziesiąt tysięcy złotych i nie wiesz co siętam za kurtyną dzieje.
Chciałem wynagrodzić ASO, które najlepiej obsługuje klientów i kupić tam nowy samochód, ale teraz widzę, że bałbym siętam oddać im coś takiego. Jak kupisz nowy samochód to już zapłaciłeś haracz i już nie masz żadnego atutu do walki z ASO.
Lepiej dać zarobić fachowemy i uczciwemy serwisowi nie ASO (jak np.:
SerwisSJ), niż zostawić samochód ignorantom z ASO.
Co to jest ASO?
To są zwykli, polscy "robotnicy z PRL-u" (czyt. złodzieje i partacze) z nałożonymi na wierzch następującymi elementami:
1) marmurowa posadzka + przeszklony budynek
2) szyld Toyoty (skądinąd renomowanej marki)
3) gościem w białej koszuli i krawacie, który z Tobą rozmawia
Do czego może sięprzydać ASO?
1) Kupno nowego samochodu (niestety nie ma wyjścia)
2) Wymiany oleju w czasie gwarancji. Zastanawiam sięnad sensownością tego, bo jak przyjdzie do rzeczywistej usterki, to Ciębędą raczej zwodzić, odsyłać do TMP i z powrotem niż pokryją duże koszty naprawy. W niektórych krajach zachodnich można zrezygnować z gwarancji w zamian za obniżenie ceny samochodu. Wymieniasz oleje tanio i śmiejesz sięz tych co płacą w ASO 300 zł za zmianęoleju.
3) Części. Większość części Toyoty ma już swoje zamienniki u innych producentów. Niektóre, nieliczne niestety nie np.: czujnik ABS, sonda Lambda. Ale i to można obejść mając kogoś znajomego w Japonii. Ja akurat załatwiłem sobie prosto z Japonii czujnik ABS. Ceny są dużo niższe niż w ASO.