Na wstępie witam wszystkich, jako że to mój pierwszy post.
Od 2 tygodni jestem szczęśliwym posiadaczem Priusa 2 (najuboższa wersja).
Rzeczą, która mi trochę przeszkadzała w tym aucie, był brak prędkościomierza. Silne słońce, włączone światła i okulary polaryzacyjne i na wyświetlaczu nie widać praktycznie nic.
Natrafiłem na
TEN FILMIK i postanowiłem, tak jak autor filmiku, dorobić sobie zegary ze starego telefonu.
Jeszcze nie doszły do mnie wszystkie potrzebne elementy, więc na razie jadę na pożyczonym ELM327 (za pińć dolar z ali...). Działa to tak sobie, ale prędkość i obroty silnika pokazuje.
Ale do rzeczy:
Parę dni temu jadę nocą ekspresówką. ELM327 miałem na stałe wpięte w gniazdo OBD. Nagle przypomniałem sobie, że nie włączyłem zegarów. Odpalam w telefonie Torque, czekam aż się połączy z OBD i nagle /!\ - trójkąt śmierci i cała galeria żółtych kontrolek. Auto zaczęło zwalniać, nie reagując na pedał przyspieszenia. Na inercji zaparkowałem na poboczu, od razu w Torque sprawdziłem kody błędów: U0100 i U0111. Wyłączyłem auto, włączyłem jeszcze raz. Trójkąt nie zniknął, ale auto ruszyło.
W domu zacząłem grzebać w necie i na jednym z francuskich forów trafiłem na info, że w Priusach pod żadnym pozorem nie wolno wyłączać auta przed wyjściem z programu Torque w telefonie. Inaczej po jakimś czasie "mogą" zacząć się pojawiać "różne" problemy.
Czy ktoś z Was może potwierdzić te rewelacje? Słyszeliście o podobnych przypadkach?
Wiem... Używanie taniej podróby ELM327 też nie pomaga...
Pozdrawiam
