No dobrze. Dlaczego zatem nie robi się tego w fabryce 
To jest właśnie efekt japońskiej "filozofii wytwarzania aut", która sprowadza się do jednej maksymy - produkować szybko, dużo i tanio.
Przy tej okazji warto zaznaczyć, że obecnie "fabryka" to tak naprawdę jedynie montownia, gdzie składa się do kupy klocki od różnych poddostawców. I tak fotele może produkować firma X, centralkę do sterowania nimi wraz z modułem pamięci firma Y, a jedno z drugim komunikuje się poprzez body komputer produkowany przez firmę Z.
Obecnie najczęściej pracownicy przy linii montażowej (a przypadku Toyoty, to na ogół raczej maszyny) nie mają absolutnie pojęcia, ani wiedzy jak zakodować/skalibrować poszczególne podzespoły w aucie. Albo zrobi to poddostawca przed dostarczeniem danego elementu na taśmę produkcyjną (a jeśli to wymaga kilku elementów od różnych dostawców - to nie ma na to szans), albo przeszkolony pracownik ASO.
Ponadto, taka czynność ile zajmuje? 15-30 sekund? Taki narzut dla koncernu, gdzie złożenie 1 egzemplarza liczy się w minutach jest dzisiaj nieakceptowalne.