Autor Wątek: Carina E - nietypowa korozja  (Przeczytany 5591 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Herbert

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 6
Carina E - nietypowa korozja
« dnia: 27 Marca 2020, 19:48:10 »
Witam, mam Carinę E z 1997 roku. Na pozór wydaje się idealna - piękny lakier, nigdzie żadnej rdzy, nawet w typowych miejscach. Na kanale to samo - idealna piękna podłoga, piękne progi, po prostu wszystko wspaniale, jak powinno być w idealnie zadbanym samochodzie z przebiegiem 160 tysięcy kilometrów. A po usunięciu wieloletniego błota ze szczytów tylnych kielichów zastałem taki widok...

Prawa strona - paradoksalnie lepiej wyglądająca niż lewa


prawa strona od wewnątrz od strony bagażnika


lewa strona - dziurę wybiłem dziś palcem


lewa strona ciąg dalszy


i finalnie - lewa strona od wewnątz


Naprawdę, zarzekam się - wszystko inne jest idealne bądź wymaga najwyżej drobnych interwencji - jak na przykład kilka góra milimetrowych purchelków w stanie purchelkowo-niemowlącym wewnątrz nadkoli. Podłoga jak w samochodzie trzyletnim. Przednie kielichy też jak nowe. A tylne... jak widać!

Cóż tak właściwie można z tym zrobić? Znaleźć kogoś, kto mi to wypiaskuje do czysta i połata blachą, czy raczej nastawiać się już na szukanie (ASO?) całego kielicha (a właściwie obu kielichów) i ich wstawianie?

No i przede wszystkim - jak wytłumaczyć, że rdza ominęła wszystkie inne miejsca, które tak w Carinie lubi i zżarła tylko tak istotne kielichy, zostawiając wszystko inne?

Offline maly v8

  • Toyot Pełzający
  • **
  • Wiadomości: 178
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #1 dnia: 28 Marca 2020, 18:38:29 »
Stara krypa już dawno powinno ją całą zjeść, a Ty się martwisz jedną dziurką?  :grin:
Jedź do majstra  niech wstawi łaty , wyszczotkuje resztę rdzy powierzchownej, położy jakiś epoksyd i zaleje  na grubo baranem  po wcześniejszym położeniu  mastyk uszczelniających. Zbierało się błoto, trzymało  wilgoć rdza  odparzyła fabryczne zabezpieczenia  i  zgniło , nie ma tu żadnych sił  nadprzyrodzonych.

Offline marcin

  • Junior Administrator
  • Toyot Spamer
  • ******
  • Wiadomości: 8190
  • Płeć: Mężczyzna
    • 3vz.pl
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #2 dnia: 28 Marca 2020, 19:34:28 »
Jak wszystkie "idealny stan, jak nowe". Lakier się błyszczy a pod spodem kwitnie.

Jeśli to ma być zrobione dobrze, to trzeba wstawić kielich. Łatać też można, tylko trzeba to zrobić z głową - nie naspawać cokolwiek na wierzch, tylko wyciąć ile się da, odwiercić górę kielicha, dorobić reparaturki i wspawać.

Później już tak jak maly_v8 pisze: po spawaniu wypiaskować, położyć jakościowy epoksyd i takież zabezpieczenie. Nie "na grubo" tylko "na dobrze", bo na grubo już miałeś fabrycznie i nie pomogło.

3VZ.pl



Offline Herbert

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 6
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #3 dnia: 28 Marca 2020, 20:08:51 »
Może rzeczywiście to brzmi dziwnie, ale to nie jest taki przypadek - ani tej Cariny nie je rdza, ani nie jest ona ładna tylko z wierzchu. Po raz pierwszy spotykam się z czymś takim i nie wierzę temu, co widzę - rdzy nie ma praktycznie NIGDZIE, nadwozie idealne, podwozie idealne, wszystkie typowe dla rdzy w Toyotach miejsca są idealne - a rdza jest tylko w tym jednym, jedynym newralgicznym miejscu. Czy to miejsce w Carinach jest tak szczególnie problematyczne czy co? Miałem w przeszłości przeróżne samochody, japońskie i niejapońskie, zgnite mniej i bardziej, ale nigdy na coś takiego nie trafiłem. Nawet, jeśli w tym miejscu była goła powłoka kataforetyczna i nikt tego nigdy nie czyścił, to kielichy od wewnątrz były ostatnim miejscem do zjedzenia przez korozję, wtedy, gdy ta już porządnie najadła się progami, rantami nadkoli i tak dalej. Zawsze to czyszczę i tam zaglądam i nigdy nie zostałem niczym zaskoczony - aż do teraz!

Kupiłem tę Carinę między innymi po zawodzie dwoma Passatami B5 (1.6 i V6 TDI). Oba miały znikome przebiegi i oba kupowałem od pierwszych właścicieli posiadających je z salonu, jeden miał nawet czarne tablice. Wspaniałe samochody - o kilka klas od Cariny nowocześniejsze, wygodniejsze, lepiej wyciszone, a do tego zabezpieczone antykorozyjnie tak znakomicie, że przy minimum dbałości mógłbym nimi jeździć i z 50 lat. Co z tego - skoro typowa dla VW upierdliwość drobiazgów elektrycznych i elektronicznych, szereg niedoróbek na poziomie projektowania i fabryki oraz nieakceptowalna paliwożerność napsuły mi tyle krwi, że zapragnąłem Toyoty, tłumacząc sobie, że może nie jest tak wyrafinowana, ale przynajmniej pewna, daje spokój ducha i mechanicznie nie klęknie dopóki nie zgnije. Znalazłem taką, kupiłem i po dogłębnej inspekcji znalazłem co wyżej, czyli naprawdę idealny samochód zgnity W JEDNYM JEDYNYM MIEJSCU. Jak to wytłumaczyć, bo ja po prostu mam chyba przegrzanie zwojów mózgowych... Jak to możliwe!?
« Ostatnia zmiana: 28 Marca 2020, 20:19:59 wysłana przez Herbert »

Offline maly v8

  • Toyot Pełzający
  • **
  • Wiadomości: 178
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #4 dnia: 28 Marca 2020, 20:21:20 »
A ten dalej przeżywa  jak stara baba okres  :grin:. No wygniło , błoto się zbiera,trzyma wilgoć, koło piaskuje,  może  na etapie produkcji było nie odtłuszczone,i zabezpieczenia odstały po ch drążyć? jedź do blacharza  wspawa łatę , dasz mu ze 200 złotych, resztę sam sobie zabezpiecz jak pisałem wyżej. Nie daj się przypadkiem namówić na jakieś tam wymiany kielichów, to grube blachy tam wszystko jest ok, tylko te dziury  na ścianie grodziowej trzeba zaspawać. A jak rdza to dla Ciebie tragedia życiowa, to nie kupuj samochodów z zeszłego tysiąclecia, tylko nowe  i  najlepiej aluminiowe :grin:

Offline Herbert

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 6
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #5 dnia: 28 Marca 2020, 20:32:02 »
Średnio zmieniam samochód raz na kilka miesięcy (żeby nie było nudno), roczniki często 198x i 199x, rdzę widziałem też niejedną i nie nazwałbym tego przeżywaniem. Po prostu jest to dla mnie spore zaskoczenie, bo nigdy nie spotkałem się z samochodem zgnitym tak nietypowo. Rzeczywiście chyba musiał zajść jakiś błąd w fabryce co do tego konkretnego kielicha (na drugim to tylko powierzchniowe wżery bez perforacji). A co do Cariny miałem pomysł, że jak może w niedługim czasie budżet pozwoli, to zacząłbym kombinować z wprawieniem tam silnika 3S-GTE.

Na boku zapytam - czy same nadwozia Cariny/Corony/Caldiny zwykłej i 4WD były takie same? Oczywiście na pewno inny bak, inne wydechy i mnóstwo pierdół, tylko czy da się wpasować do Cariny E czteronapęd z Caldiny/Corony? Bo dla przykładu we wspomnianych wcześniej Passatach pewne elementy na etapie zespawywania samego nadwozia były inne i nie ma opcji dołożyć czteronapęd do Passata przednionapędowego, bo praktycznie cała tylna część nadwozia jest inna.

Offline dziadek_tadeusz

  • Toyot Spamer
  • *****
  • Wiadomości: 4000
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #6 dnia: 28 Marca 2020, 20:33:41 »
jedź do blacharza  wspawa łatę , dasz mu ze 200 złotych

Pokaż mi blacharza, który zrobi to jak należy za 200zł.

Offline marcin

  • Junior Administrator
  • Toyot Spamer
  • ******
  • Wiadomości: 8190
  • Płeć: Mężczyzna
    • 3vz.pl
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #7 dnia: 28 Marca 2020, 20:39:16 »
Średnio zmieniam samochód raz na kilka miesięcy (żeby nie było nudno), roczniki często 198x i 199x, rdzę widziałem też niejedną i nie nazwałbym tego przeżywaniem. Po prostu jest to dla mnie spore zaskoczenie, bo nigdy nie spotkałem się z samochodem zgnitym tak nietypowo. Rzeczywiście chyba musiał zajść jakiś błąd w fabryce co do tego konkretnego kielicha (na drugim to tylko powierzchniowe wżery bez perforacji). A co do Cariny miałem pomysł, że jak może w niedługim czasie budżet pozwoli, to zacząłbym kombinować z wprawieniem tam silnika 3S-GTE.

Na boku zapytam - czy same nadwozia Cariny/Corony/Caldiny zwykłej i 4WD były takie same? Oczywiście na pewno inny bak, inne wydechy i mnóstwo pierdół, tylko czy da się wpasować do Cariny E czteronapęd z Caldiny/Corony? Bo dla przykładu we wspomnianych wcześniej Passatach pewne elementy na etapie zespawywania samego nadwozia były inne i nie ma opcji dołożyć czteronapęd do Passata przednionapędowego, bo praktycznie cała tylna część nadwozia jest inna.

To zmień i to za kilka miesięcy i po problemie, bo coś nie widzę tego -GTE, skoro ruda na kielichach jest takim problemem. Najpierw ogarnij rdzę a potem myśl o wielkich tuningach. 4WD ma pół podłogi inne, lepiej będzie przełożyć Caldinę na LHD niż rzeźbić to, co masz.
3VZ.pl



Offline Herbert

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 6
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #8 dnia: 28 Marca 2020, 20:43:39 »
Tak, czyli jest jak w Passatach, tam też pół podłogi jest zupełnie inne. Dla mnie nie jest problemem, jeśli miałbym wyłożyć na wstawienie nowych kielichów + konserwację reszty kilka tysięcy, jeśli tylko miałbym pewność, że pojeżdżę tym samochodem kilka lat i niezbyt mnie martwi, że samo to przewyższa teoretyczną wartość samochodu. I sądzę, że rzeczywiście może być warto, bo - nie wiem który raz to już powtarzam  :laugh: - rdzy nigdzie indziej nie ma. Gdyby ktoś mi opowiadał, że jest samochód zgnity właśnie tak nietypowo, to nigdy bym nie uwierzył. A tu proszę - sam mam coś takiego.

Offline marcin

  • Junior Administrator
  • Toyot Spamer
  • ******
  • Wiadomości: 8190
  • Płeć: Mężczyzna
    • 3vz.pl
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #9 dnia: 28 Marca 2020, 22:55:01 »
On jest typowo zgnity, tylko wszyscy pokazują dziurawe progi, purchle na nadkolach, a kto i kiedy zajrzy na kielichy ? Jedyna szansa przy wymianie tylnych amorów albo - jak było u jednego klienta - kiedy pasażer zeznał, że ma mokrą kanapę i w czasie deszczu coś tam szumi. Problem jest złożony, ponieważ genezą jest niezabepieczony KTL, a kolejna kwestia to pękające fabryczne zabezpieczenie w miejscach, gdzie blachy (mimo pozornej sztywności) pracują względem siebie. Jeśli w takie pęknięcie dostanie się woda z solą i nie dośc, że siedzi tam kilka lat, to jeszcze cieknie zgodnie z tym, co nas nauczył Newton, to po pewnym czasie zaczyna się wylewać dziurami w progach - taki system samooczyszczania profili zamkniętych  :grin: Dodaj do tego, że ludzie auto myją tam, gdzie widać, a nie tam, gdzie trzeba i masz w miarę konkretne wytłumaczenie dlaczego tam jest tak, jak pokazałeś.

Mam aktualnie jedną Camry, która kiedyś zgniła dość podobnie, ale ktoś to całkiem nieźle naprawił i nawet rokowało. Gorzej, że zanim to zrobił, to wygniła też w innym, totalnie nietypowym dla Camry miejscu, co niestety dyskwalifikuje ją jako samochód do zrobienia i niedługo zagości w zgniatarce.

Jeśli cała reszta jest tak fajna, jak opisujesz, to ja bym się nie zastanawiał zbytnio, tyle, że te kilka tysięcy to w samą blacharkę pójdzie, a potem kolejne kilka w dobrą konserwację. Przemyślałbym jednak czy Carina to jest dokładnie to, czego potrzebujesz, bo ja tak po prostu za tym modelem nie przepadam, ale jeśli tak to rób i ciesz się użytkowaniem. Mam jedynie nadzieję, że Carina ma JT na początku VINu, bo jeśli nie, to historia z dziwnymi usterkami aut europejskich może się powtórzyć.
3VZ.pl



Offline maly v8

  • Toyot Pełzający
  • **
  • Wiadomości: 178
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #10 dnia: 29 Marca 2020, 09:27:54 »
jedź do blacharza  wspawa łatę , dasz mu ze 200 złotych

Pokaż mi blacharza, który zrobi to jak należy za 200zł.

Ja to chętnie wspawam za 150PLN   :grin:...no to ile u was blacharze biorą za wspawanie kwadracika blachy 10X10cm  za tylnym siedzeniem???

Offline dziadek_tadeusz

  • Toyot Spamer
  • *****
  • Wiadomości: 4000
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #11 dnia: 29 Marca 2020, 10:04:38 »
Jak sądzisz, że tu wystarczy zaspawać tą dziurę to chyba nie masz pojęcia o czym mówisz.

Offline maly v8

  • Toyot Pełzający
  • **
  • Wiadomości: 178
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #12 dnia: 29 Marca 2020, 10:12:29 »
Jak sądzisz, że tu wystarczy zaspawać tą dziurę to chyba nie masz pojęcia o czym mówisz.

Doskonale wiem o czym mówię mimo że nie jestem dziadkiem już ponad 20 lat przy tym robię. Dzwon jest z blachy 3-4mm nie ma możliwości żeby przegnił, natomiast wygnił element ściany grodziowej z blachy 0,8mm która jest w tym miejscu elementem nadkola...ot wielka sprawa.

Offline Herbert

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 6
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #13 dnia: 29 Marca 2020, 12:06:36 »
On jest typowo zgnity, tylko wszyscy pokazują dziurawe progi, purchle na nadkolach, a kto i kiedy zajrzy na kielichy ? Jedyna szansa przy wymianie tylnych amorów albo - jak było u jednego klienta - kiedy pasażer zeznał, że ma mokrą kanapę i w czasie deszczu coś tam szumi. Problem jest złożony, ponieważ genezą jest niezabepieczony KTL, a kolejna kwestia to pękające fabryczne zabezpieczenie w miejscach, gdzie blachy (mimo pozornej sztywności) pracują względem siebie. Jeśli w takie pęknięcie dostanie się woda z solą i nie dośc, że siedzi tam kilka lat, to jeszcze cieknie zgodnie z tym, co nas nauczył Newton, to po pewnym czasie zaczyna się wylewać dziurami w progach - taki system samooczyszczania profili zamkniętych  :grin: Dodaj do tego, że ludzie auto myją tam, gdzie widać, a nie tam, gdzie trzeba i masz w miarę konkretne wytłumaczenie dlaczego tam jest tak, jak pokazałeś.

Mam aktualnie jedną Camry, która kiedyś zgniła dość podobnie, ale ktoś to całkiem nieźle naprawił i nawet rokowało. Gorzej, że zanim to zrobił, to wygniła też w innym, totalnie nietypowym dla Camry miejscu, co niestety dyskwalifikuje ją jako samochód do zrobienia i niedługo zagości w zgniatarce.

Jeśli cała reszta jest tak fajna, jak opisujesz, to ja bym się nie zastanawiał zbytnio, tyle, że te kilka tysięcy to w samą blacharkę pójdzie, a potem kolejne kilka w dobrą konserwację. Przemyślałbym jednak czy Carina to jest dokładnie to, czego potrzebujesz, bo ja tak po prostu za tym modelem nie przepadam, ale jeśli tak to rób i ciesz się użytkowaniem. Mam jedynie nadzieję, że Carina ma JT na początku VINu, bo jeśli nie, to historia z dziwnymi usterkami aut europejskich może się powtórzyć.

Generalnie ta Carina jest dla mnie pewnym kompromisem i kupiłem ją, żeby nareszcie pojeździć chociaż dwa-trzy lata bez większych problemów. Jest z polskiego salonu, ma czarne blachy i wymarzoną dla mnie konfigurację - totalny golas XLi, bez poduszek powietrznych, elektrycznych szyb czy właściwie jakichkolwiek dodatków, za to z klimą i ABSem - czyli ma dokładnie to, co trzeba, a nie ma tego, co może się zepsuć i sprawiać problem. Bardzo zadbana, regularnie konserwowana i myta od spodu - tyle tylko, że poprzedni właściciel zapomniał o myciu i konserwacji właśnie szczytów kielichów od wewnątrz. I tak, niestety jest to SB z Burnaston. Miałem kiedyś Civika sedana VI generacji (VIN od JH) i był to zdecydowanie najlepszy samochód jaki miałem, będę uparcie twierdził, że wręcz wybitny. Był zauważalnie lepszy w szeregu aspektów niż Carina i lepszy niż niby bardzo zbliżone Civiki hatchbacki produkcji brytyjskiej. I choć nie gniły mu same kielichy, to chociażby nie miał za mojej kadencji już progów (schowanych pod plastikowymi osłonami) i skończył w zgniatarce po stłuczce nie z mojej winy, kiedy ze względu na rdzę nie opłacało się go już naprawiać.

Carinę w sumie kupiłem niedrogo i też rozważam opcję wyczyszczenia tego i niskokosztowego naprawienia we własnym zakresie, być może niedługo sprzedam, a może po prostu pojeżdżę aż odpadną koła i oddam na złom. Bardzo dużo jeżdżę, a nie potrzebuję wcale samochodu szybkiego i do pokazania się (pomysł z wsadzaniem tam 3S-GTE był z kategorii "a może gdybym akurat miał nadmiar gotówki"), na co dzień 4A-FE mi absolutnie wystarcza. Ostatnio nawet oglądałem bardzo ładną Corollę EE80, ale trafiło na Carinę ze względu na klimę i jednak fakt, że ma być to samochód do trzaskania kilometrów w trasie, a Corolla miała już 33 lata.

Jestem trochę w kropce w co tak właściwie celować jeśli nie Carina. Japońskie tak gdzieś po 2000 roku nieszczególnie mnie do siebie przekonują. Mam na przykład też Hondę City z 2008 roku - produkcja turecka z dużym udziałem części tajskich - i to jest naprawdę jakiś koszmar. Pozycja za kierownicą czy prowadzenie są tak fatalne, że nie ma po prostu słów na opisanie przepaści, jaka dzieli ten samochód ze starymi Hondami. Jazda autostradą z prędkościami powyżej 120 km/h to nieustanna walka o przetrwanie, ciągła korekcja toru jazdy, a gdy jeszcze wieje boczny wiatr, 100 km/h jest prędkością maksymalną. Miałem nawet BMW E90 330d - w jakimś sensie rozumiem, za co niektórzy tak wielbią BMW, ale ten samochód to tak skrajnie nie moja bajka, że o wiele, wiele lepiej jeździ mi się Cariną, pomimo wielu jej wad i pozornej spartańskości. Carinę chciałem mieć odrobinkę dłużej, najlepiej do czasu aż będzie mnie stać na konkretny nowy samochód, chyba jedyny, którego z nowych cokolwiek pożądam - Subaru Imprezę 1.6, nadal produkcji japońskiej! Niestety z cenami to chyba trochę tam w Subaru odlecieli...

Offline dziadek_tadeusz

  • Toyot Spamer
  • *****
  • Wiadomości: 4000
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Carina E - nietypowa korozja
« Odpowiedź #14 dnia: 29 Marca 2020, 12:30:49 »
Doskonale wiem o czym mówię mimo że nie jestem dziadkiem już ponad 20 lat przy tym robię

No skoro tak jest to się nie wypowiadam, tylko jechać do Ciebie i za 150 to zrobić  :good:


 

www.ucando.pl

www.gotujesie.pl