Ręce opadają.Podwyższony poziom oleju{paliwo w oleju} to wina użytkownika, bo niewłasciwie eksploatuje auto bo 20-40km dziennie po miescie to za mało.?Miałem wiele innych aut, które pomimo jazdy na tych samych dystansach i w tych samych warunkach nie wykazywały "cudownej" przemiany paliwa w olej. Nie chcesz mieć problemu to sie przesiądż na rower i dymaj w mróz czy deszcz te 20 km w jedną stronę i nazad.To wyłącznie "WINA" producenta, że silnik został tak skonstruowany, że w efekcie tego mamy tom co mamy.Producent potrafi zrobić silnik, by nie dochodziło do zamiany "wody w wino", ale ponieważ mamy silną presję ekologiczną na to , by silnik emitował jak najmniej CO2 itp. no to niejako rykoszetem {trzeba ciąć koszty zawsze i nie będziemy stosować kosztownych rozwiązań, choćby to było parę Centów na sztuce} dostajemy w posagu "paliwo w oleju".Jestem przekonany, że producent jakim jest m..inn. Toyota spokojnie może zrobić silnik, ktory nie bedzie brał paliwa do oleju , ale wtedy niestety wzrośnie nieznacznie jego spalanie a za tym pójdzie większa emisja co2 itp. i związane z tym konsekwencje.
Można rozgrzeszać producenta i winić użytkowników jak widać, tak , tak, można dać się strzyc i krzyczeć wokół, że to dla naszego dobra,bydło na pastwisku też sie cieszy. że trawa smaczna, ot jaki dobry gospodarz, a jak przyjdzie do wieczornego udoju, to zakrzyknie, ze to dla naszego dobra, bo cycki już nabrzmiały i bolą, a jak starsze sztuki pójdą do rzeżni, to reszta westchnie z ulgą i zatrąbi, zostanie więcej trawy dla nas, tak, tak,, wszystko dla naszego dobra.
Slusznie ktoś wyżej zauważył, że gdyby producent zakumunikował, że jego hybrydy nie nadają sie do jazdy po miescie na krótkich 20-40km odcinkach, jedynie mogą jeżdzić jako taksówki non stop i sa przeznaczone na długie lokalne czy autostradowe trasy, to spora liczba by wybrała inne auta, w tym i ja.