Wczorajszy dzień i kilka jazd po mieście w kopnym śniegu utwierdziły mnie w przekonaniu, że hybryda 4x4 to był bardzo dobry wybór

Dużo pewniejsza jazda niż naszym drugim samochodem przednionapędowym (inna marka, inna klasa). Start, przyspieszanie, trzymanie toru jazdy w skręcie - przy normalnym operowaniu pedałem gazu zero uślizgów, pełna kontrola. Spore koła też ułatwiają jazdę po rozjechanym śniegu...
Próbowałem nawet mocniej dociskać gaz w skrętach (w granicach bezpieczeństwa oczywiście). Udało mi się wywołać uślizg przednich kół (na ekranie napędu 4x4 pomiędzy zegarami pojawiały się czerwone lampki przy przednich kołach) i przestawienie pojazdu do skrętu przez tylny silnik. Nie był to oczywiście drift jak w Imprezie, ale samochód ładnie wszedł i wykończył zakręt.
Przy spokojnym hamowaniu (rekuperacja) mam wrażenie, że tylny silnik ułatwia utrzymanie toru jazdy. Obciążenie jest na 4 koła a nie tylko na przód i nie ma ryzyka, że tył samochodu wyprzedzi przód. Oczywiście przy mocnym hamowaniu napęd 4x4 nie skróci drogi hamowania (a nawet większa masa może ją wydłużyć), więc trzeba uważać aby się za bardzo nie rozpędzać. Ale to dotyczy wszystkich pojazdów 4x4...