Jak miałem zastępczą Skodę Superb, tam najbliższy dystans zapalał się tak daleko, że w moim ciasnym miejscu parkingowym były bezużyteczne i musiałem wysiadać, żeby sprawdzić czy dam radę wjechać albo ile jeszcze cofnąć.
Jak czujniki mają za duży zasięg to są mniej użyteczne, za to bardziej wkurzające. U mnie pod budynkiem jest dość wąski przejazd na podwórze, do garaży.
Mojej żony Mokka, mimo, że trochę węża od RAVki, jak by nie kombinować pipczy przez całe 12 m. Przez co kierowca (albo kierowniczka) się przyzwyczaja do tego pikania i nie reaguje gdy trzeba.
RAVką gdy trzymam się osi przejazdu, mogę przejechać bez jednego piknięcia - i to jest OK.

Dobrze by było gdyby dało się w autach regulować czułość ale nie spotkałem takich rozwiązań - pewnie zależy to od parametrów samego czujnika ??