Słyszałem kiedyś o metodzie kradzieży na zagłuszacz pilotów. Złodziej włącza nadajnik zakłócający działanie pilotów samochodowych w okolicy (nie ma to zbyt dużego zasięgu) i czeka na roztargnionego kierowcę. Roztargniony kierowca, gdy już się pojawi, wysiada z samochodu, klika "zamknij" na pilocie, ale nie patrzy czy auto się faktycznie zamknęło i odchodzi. Auto stoi otwarte i z nieuzbrojonym alarmem - gdy nikt nie patrzy, złodziej robi swoje.
Kiedyś w jednym mieście, pod jednym sklepem było takie miejsce, gdzie pilot nie chciał zamknąć auta i musiałem zamykać je kluczykiem. Może to był zbieg okoliczności i jakieś "niewinne" silne nadajniki w okolicy. A może nie.