Nie będzie, jeśli po drodze zaczną padać silniki lub osprzęt, to zaczną różne akcje typu zmiana mapy itp. Oby silniki toyoty okazały się lepsze od dziecka renault/nissan 1 2 turbo (w nisssnie nosił oznaczenie1.2 dig-t) bo tu było "grubo" stąd szybko go zastąpiono 1.3 dig-t renault/nissan/mercedes.
Te akcje tylko przedłużały agonię I padały po gwarancji. Oczywiście tylko część, bo na bieżąco w nim "gmyrano" inne pierścienie, wtrysk I kilka zmian map.
Tym co rozrzedzało olej najpierw przyrastało, a po jakimś czasie zaczęło używać. Skutki degradacji podzespołów.
Mój kolega walczył od początku aż mu w końcu zmienili silnik I sprzedał dziada, a w jego miejsce kupił znacznie bardziej udanego 1.6 dig-t.
Nie jest dużym problemem lekkie pezyrastanie I powrót do normy, ale centymetr na bagnecie to już nie żarty.
Wiem, że już są osoby z pląbami na wlewie oleju w celu weryfikacji i to jest prawidłowe działanie świadczące o chęci rozwiązania problemu. Więc jest nadzieja, że Toyota nie oleje tematu.